Nie wariactwa ideologiczne budują poparcie lewicy. Przyczyna dotyczy sprawy poważnej
Wybory landowe w Berlinie wygrała lewicowa formacja Die Linke, która być może utworzy rząd z Zielonymi oraz socjaldemokratyczną SPD. Burmistrzem ma zostać Elif Eralp, urodzona w rodzinie tureckiej. Te trzy lewicowe partie przekonały do siebie przede wszystkim sporą grupę młodych Berlińczyków, niechętnych wolnemu rynkowi i popierających hasła tzw. sprawiedliwości społecznej.
W rozmowie na kanale YouTube Jana Pospieszalski rozmawiał z dr Krzysztofem Rakiem, analitykiem Instytutu Zachodniego, autorem książek o tematyce historyczno-politycznej. Jednym z wątków rozmowy była właśnie agenda polityczna niemieckiej lewicy. W tym kontekście ekspert wskazał, że warto rozróżnić wariactwa ideologiczne lewicowych radykałów od realnych problemów szczególnie młodszej części społeczeństwa, na które lewica usiłuje dać odpowiedź.
Die Linke wygrała w Berlinie. Radykalne postulaty programowe
Die Linke proponuje między innymi ustanowienie własnej polityki migracyjnej przez Berlin, zablokowanie deportacji nielegalnych imigrantów, zastąpienie lub uzupełnienie pracy policyjnej "pracą społeczną", zajmowanie pustostanów przez dzikich lokatorów, odrzucanie wniosków o wydalanie w kraju zagranicznych "aktywistów", żadnych kar za jazdę na gapę komunikacją miejską, czy brak ocen w szkołach aż do 9 klasy.
Krzysztof Rak powiedział, że ten program nie jest do zrealizowania, ponieważ Die Linke będzie musiała wejść z kimś w koalicję, a SPD i Zieloni nie zgodzą się na "najśmieszniejsze" postulaty. Niewykluczone zresztą, że sama Die Linke znajdzie się poza landowym rządem. Możliwa jest bowiem koalicja CDU-SPD-Zieloni.
Problem mieszkaniowy. Rak: Jeden z najpoważniejszych w Niemczech
– Ten względny sukces Die Linke bierze się nie z wariactw ideologicznych, choć Berlin jest miejscem, w którym tych wariatów jest duża nadreprezentacja – powiedział analityk. Rzecz w tym, że młodzi ludzie mają ogromne problemy ze startem życiowym, bo tak duży jest w Niemczech problem mieszkaniowy. Nawet ludzie już grubo po 30 roku życia, mający dzieci, dość dobrze zarabiający, mają coraz częściej kłopoty z wynajęciem mieszkania. Problem dotyczy oczywiście szczególnie dużych miast.
Rak tłumaczył, że ludzie głosowali wcześniej na CDU, SPD, czy inne partie, ale żadna nie rozwiązała problemu mieszkań. Jednocześnie mieszkania bezpłatnie są przyznawane imigrantom. Stąd młodzi Niemcy porzucają te tradycyjne formacje sceny politycznej i szukają kogoś nowego, kto da nadzieję na zwrot polityki mieszkaniowej.
– Jeszcze dwa, trzy lata temu Die Linke to była zdychająca partia postkomunistyczna, tak jak postkomuniści w Polsce – zwrócił uwagę analityk. Jak dodał, politycy Die Linke chwytali się różnych wariactw ideologicznych, ale dopiero teraz, kiedy SPD zawiodła wyborców oczekujących oferty socjalnej, zdołali się bardziej wybić jako odpowiedź na właśnie takie oczekiwania.
Rak zwrócił uwagę, że pauperyzacja społeczeństwa niemieckiego postępuje tak dalece i szybko, że partie establishmentowe tracą poparcie, a wyborcy szukają nowych opcji.
Przypomnijmy, że w reakcji na problem mieszkaniowy jednym z najbardziej radykalnych przedsięwzięć zupełnie postulowanych przez Die Linke są masowe wywłaszczenia. Chodzi o administracyjne odebranie dotychczasowym właścicielom aż 200 tysięcy mieszkań. Władze samorządowe miałyby zabrać część nieruchomości dużym firmom, które posiadają na wynajem w tysiącach. Odebranie im lokali miałoby doprowadzić do obniżenia czynszów w m.in. mieście. W dalszej części rozmowy, ekspert skomentował także ten postulat.