Relacje z USA. Przydacz: Jestem gotów wspierać Kosiniaka-Kamysza
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało w poniedziałek 21 września, że "ze względu na pilną prośbę strony amerykańskiej, środowa wizyta w Pentagonie wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza odbędzie się w innym terminie”.
MON podkreślił w komunikacie, że "po sygnałach ze strony amerykańskiej, a także po spotkaniu szefów sztabów krajów NATO, niezbędne jest teraz pilne podjęcie nowych działań dotyczących bezpieczeństwa krajów Paktu".
Przydacz: Powinno dojść do spotkania w Pentagonie
Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz deklaruje pełne wsparcie dla szefa MON, jeśli chodzi o spotkanie z Petem Hegsethem.
– Jestem gotów, myślę, że całe środowisko pana prezydenta, nawet wspierać pana Władysława Kosiniaka-Kamysza w tym spotkaniu, bo im szybciej do niego dojdzie, tym lepiej, bo trzeba przechodzić do konkretów. Decyzja polityczna [o stałej bazie USA w Polsce – przyp. red.] wypracowana przez prezydentów jest, teraz trzeba ją wykonać i wykonuje to Ministerstwo Obrony Narodowej. Wiem, że byli wiceministrowie, ale to nie to samo – powiedział na antenie Radia Zet.
Przydacz wskazał również, że w obecnej chwili to Biały Dom najmocniej wspiera polskie starania w sprawie utworzenia w naszym kraju stałej bazy wojskowej USA. W Pentagonie ścierają się bowiem różne interesy i koncepcje, według których Amerykanie albo powinni pozostać w Niemczech albo zwrócić się ku Pacyfikowi.
– Zgadzam się z tymi ekspertami w Polsce, i to wcale niezwiązanymi z obozem prawicy, którzy mówią "tak, to Biały Dom i Donald Trump jest dzisiaj naszym głównym jakby pomagającym w tej sprawie". Gdybyśmy tylko zależeli od urzędników Pentagonu, myślę, że nie byłoby tutaj tak wielu konkretów – stwierdził i dodał: "to relacja personalna pomiędzy prezydentem Nawrockim a prezydentem Trumpem i bardzo duża sympatia samego prezydenta Stanów Zjednoczonych do Polski powoduje, że taka decyzja została podjęta".