Miziołek ujawnia rewelacje ws. Tuska. Wielowieyska: Spin PiS-u
W programie "Super Expressu" Joanna Miziołek stwierdziła, że rząd ze względu na fatalną sytuację polskich finansów zwlekał z decyzjami ws. amerykańskiej bazy. Początkowo unikano rozmów z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a następnie problemem stała się gigantyczna dziura budżetowa.
– Oni mówią, że gdyby to wyszło, to byłoby to dla niego [premiera – red.] katastrofalne. I on mówi, że "w jakiś sposób postawiliśmy Tuska pod ścianą". Wydaje mi się, że była to rozmowa między prezydentem a Donaldem Tuskiem. Była to rozmowa, o której dotąd nie usłyszeliśmy i coś musiał Karol Nawrocki powiedzieć. (...) Oni mówili, że tam było coś więcej, co "mieliśmy, żeby powiedzieć, co zrobił Donald Tusk". I ostatecznie Donald Tusk przycisnął ministra Domańskiego, żeby te pieniądze się znalazły – mówiła dziennikarka.
Wielowieyska: Politycy PiS traktują dziennikarzy jak idiotów
Jej słowa, gdyby okazały się prawdą, oznaczałyby prawdziwą bombę na polskiej scenie politycznej. W ich prawdziwość powątpiewa jednak dziennikarka "Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska.
"W tej sprawie są dwa spiny PiS-u, serwowane dziennikarzom: jeden bardziej wyrafinowany, szanujący inteligencję żurnalistów, drugi toporny, świadczący o tym, że politycy PiS traktują dziennikarzy jak idiotów. Niestety Joasia była karmiona tym drugim spinem:)" – napisała na portalu X.
Do jej wpisu odniosła się sama Miziołek. "Dominka, przy całym szacunku, twoich topornych spinów nie komentuję. A czasem korci;). Zamiast zajmować się innymi dziennikarzami, zajmuje się rozmowami z politykami i szukaniem informacji, o których inni nie mówią. Pozdrowienia" – napisała.
"Joasiu, z całą sympatią, nie wierz wszystkiemu, co mówią politycy. I ta zasada dotyczy polityków wszystkich opcji. Ja też pozdrawiam" – ripostował dziennikarka "Gazety Wyborczej"