"Stoję po stronie decyzji sądu". Żukowska zaskoczyła ws. Romanowskiego
W środę obrońca Marcina Romanowskiego przekazał, że Sąd Okręgowy Warszawie wydał jego klientowi list żelazny, uchylając środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania od momentu uprawomocnienia się orzeczenia.
"Sąd stwierdził przy tym, że nie ma żadnego potwierdzenia, aby Marcin Romanowski był na terytorium Naddniestrza, ale nie ma to znaczenia dla wydanie listu skoro na pewno nie przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a przepis wymaga wyłączenia ustalenia co do tej okoliczności" – napisał Bartosz Lewandowski.
Prokuratura już zapowiedziała złożenie zażalenia na decyzję sądu.
Żukowska: Trzeba podjąć ryzyko
Decyzja wywołała niezadowolenie i ostre komentarze ze strony polityków Koalicji 15 października, na czele z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem. Jak się jednak okazuje, są również posłowie, którzy ją popierają. Jednym z nich jest Anna Maria Żukowska z Lewicy.
– Mamy do wyboru, albo po prostu pan Romanowski będzie sobie dalej siedział tam, gdzie siedzi, nic się z tym nie zrobi i nie będzie można przeprowadzić postępowania sądowego i go skazać, albo z jakimś ryzykiem, bo nie wiem, będzie być może próbował uciec do Stanów, ale tak czy owak i tak nie jest obecnie w rękach polskiego wymiaru sprawiedliwości – powiedziała na antenie radiowej "Jedynki".
Poseł dodała, że stoi "po stronie decyzji sądu w tym momencie". Żukowska uważa jednak, że przyznanie listu żelaznego politykowi PiS niesie ze sobą także pewne ryzyka. W przyszłości inni podejrzani mogą bowiem uznać, że opłaca im się uciec za granicę, ponieważ "dostaną w nagrodę potencjalnie list żelazny".
– Nie wydaje mi się, żeby to było narzędzie stosowane powszechnie, to jest stosowane w absolutnie wyjątkowych przypadkach – podkreśliła.