Anatomia narodowej katastrofy

Dodano:
Anatomia narodowej katastrofy
Rozbiory nie były nagłym trzęsieniem ziemi. Były tragicznym finałem procesu, który trwał dziesięciolecia, a na który polskie elity pracowały z żelazną konsekwencją. Ten trzeźwy werdykt przebija z najnowszej książki Jacka Komudy „Rozbiory. Jak sąsiedzi rozerwali Pierwszą Rzeczpospolitą”.

Koniec XVIII wieku to czas, w którym na mapach Europy dokonało się jedno z najbardziej bezwzględnych morderstw w dziejach geopolityki. Potężne, rozległe państwo, które przez stulecia stanowiło Rzeczpospolitą Obojga Narodów, zostało rozerwane przez drapieżnych sąsiadów: Rosję, Prusy i Austrię. Jak do tego doszło? Jak to możliwe, że potęga zdolna powstrzymać nawałę turecką pod Wiedniem, skarlała do roli bezradnego pionka w rękach obcych dworów? Na te pytania w swojej najnowszej książce „Rozbiory. Jak sąsiedzi rozerwali Pierwszą Rzeczpospolitą” odpowiada Jacek Komuda.

Wmawiamy sobie, że byliśmy wyłącznie niewinną ofiarą trzech krwiożerczych sąsiadów. Tymczasem po prostu wzięto to, co leżało bezpańsko i na co sami pozwoliliśmy, paraliżując własne państwo jurgieltem, zawiścią i ideologią złotej wolności.

Komuda nie owija w bawełnę i nie szuka tanich usprawiedliwień. Zamiast bezpiecznego, narodowego mitu o bezwzględnej przewadze koalicji trzech czarnych orłów, autor wyciąga na światło dzienne mechanizmy narodowej zdradliwości, politycznej głupoty i paraliżu państwa. Pokazuje konstelację sił, w której cynizm carycy Katarzyny, pragmatyzm Prus i koniunkturalizm Austrii spotkały się z niewyobrażalną degeneracją polskiej sceny politycznej. Magnateria dbająca wyłącznie o partykularne interesy, sejmy sparaliżowane liberum veto, kupczenie urzędami i korona sprzedawana za obcą monetę – to wszystko złożyło się na gigantyczny mechanizm autodestrukcji.

Jacek Komuda Rozbiory

Jednym z największych walorów książki jest bezkompromisowość w rozliczaniu przeszłości, która wciąż rzuca cień na polską świadomość narodową. Rozbiory to przecież do dziś fundament naszej dziejowej traumy – lęku przed utratą niepodległości, który w zmienionych formach powraca w kolejnych stuleciach. Komuda udowadnia jednak, że historia nie jest fatalizmem pisanym wyłącznie w Petersburgu czy Berlinie. Największym zagrożeniem dla Rzeczypospolitej byli jej obywatele, którzy zapatrzeni w prywatne swary nie zauważyli, jak grunt osuwa im się spod nóg.

Publicystyczny pazur, wartka narracja i doskonałe wyczucie realiów epoki sprawiają, że książka czyta się jednym tchem, mimo że opisuje jeden z najsmutniejszych rozdziałów w dziejach Polski. Jacek Komuda zmusza do niewygodnej refleksji nad kondycją państwa, elit i odpowiedzialnością za wspólnotę. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego wolność raz utracona bywa tak piekielnie trudna do odzyskania, a historia – choć rzekomo nauczycielka życia – tak często znajduje w Polsce tak mało pojętnych uczniów.

Jacek Komuda, znany przede wszystkim jako mistrz dynamicznej prozy historycznej i twórca niezapomnianych opowieści o staropolskiej szlachcie, tym razem sięga po formę publicystyki historycznej. W ramach autorskiego cyklu poświęconego Pierwszej Rzeczypospolitej zabiera czytelnika w mroczną podróż do czasów, w których polska suwerenność przegrała z intrygami ambasad i – co chyba najbardziej bolesne – z krótkowzrocznością własnych elit.

Książkę można kupić na stronie.

Źródło: Fabryka Słów
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...