Baza USA. "Może dojść do swego rodzaju kreatywnej księgowości"
17 września prezydent USA Donald Trump ogłosił, że w Polsce powstanie stała baza wojsk amerykańskich. Starania w tym zakresie podejmuje zarówno obóz prezydencki, jak i rządowy. Co ciekawe, w tej akurat sprawie czołowi politycy KO artykułują nawet, że doceniają rolę prezydenta i jego dobre osobiste relacje z włodarzem Białego Domu.
Trump zapowiedział stałą bazę wojsk USA w Polsce
"Dzięki odważnemu przywództwu mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego, Prezydenta Polski, poczyniono znaczne postępy w kierunku utworzenia bazy armii amerykańskiej w Polsce" – poinformował prezydent USA. Obecnie trwają prace w zakresie wyboru lokalizacji. Przypomnijmy, że w Polsce stacjonuje ok. 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy, ale są oni w naszym kraju w formule rotacyjnej.
W programie "Wieczór Rymanowskiego" na antenie Polsat News gościli wicemarszałkowie Sejmu: Krzysztof Bosak (Konfederacja) i Piotr Zgorzelski (PSL), a także analityk think tanku Strategy&Future ds. geopolityki Jacek Bartosiak i Zbigniew Parafianowicz, były korespondent wojenny i dziennikarz Wirtualnej Polski, który specjalizuje się w tematyce stosunków międzynarodowych, bezpieczeństwa oraz Europy Wschodniej. Jednym z tematów była właśnie sprawa potencjalnej stałej bazy wojsk USA w Polsce.
"Wieczór Rymanowskiego". Więcej amerykańskich żołnierzy?
W trakcie dyskusji Jacek Bartosiak ocenił, że "nie jest pewne, czy baza USA będzie" w Polsce. – Właściwie jest spora szansa, że tej bazy nie będzie – wyraził swoją opinię. Analityk powiedział, że najlepiej gdyby baza powstała nie w zachodniej, ale we wschodniej Polsce, ale jednocześnie ostrzegał, że we współczesnym wielobiegunowym układzie sił, już nie wszyscy boją się USA, co widać w Zatoce Perskiej, gdzie bazy USA zostały ostrzelane. Jego zdaniem baza USA wcale nie musi zatem zwiększać naszego bezpieczeństwa, a parametry decyzyjne są nieco inne, niż w czasach łagodnej amerykańskiej hegemonii na świecie.
Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że na razie zbyt mało wiadomo. – Póki nie znamy szczegółów. To bardzo trudno w ogóle ocenić jakość tej propozycji. Amerykanie w sposób jasny żadnej propozycji wobec Polski publicznie nie wyartykułowali, a ogólnie w obiegu medialnym są informacje, że będą redukować liczbę swoich sił w Europie – przypomniał Bosak.
– Warto podkreślić, że w Polsce stacjonuje około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Jeżeli więc Amerykanie zdecydują się przysłać jeszcze tysiąc albo półtora i nazwać to, że to jest nową bazą, to jeszcze raz kluczowe jest pytanie, co ci żołnierze mieliby robić. A rotacja ciężkiej brygady, która tutaj stacjonowała w Polsce, została wstrzymana. I to jest fakt, który ma miejsce. Więc moim zdaniem Amerykanie wycofali wojska rzeczywiście gotowe do walki i jednocześnie w mediach wygenerowali temat, że dyskutujemy, że tu wybudują bazę. To jest moim zdaniem tworzenie alternatywnej rzeczywistości – zastrzegł jeden z liderów Konfederacji.
Parafianowicz: Może dojść do kreatywnej księgowości
Zbigniew Parafianowicz powiedział, że kierunek na ustanowienie amerykańskiej bazy w Polsce jest słuszny, ale należy pamiętać o kilku kwestiach. – Zgadzam się ze słowami marszałka Bosaka, że może dojść do swego rodzaju kreatywnej księgowości, jeśli chodzi o tę bazę. Krótko mówiąc, mamy 10 tysięcy Amerykanów, Amerykanie dodadzą tysiąc, przelokują ich do Poznania lub Powidza, bo te dwie lokalizacje są teraz na tapecie – podał hipotetyczny scenariusz. Jak tłumaczył, w takiej sytuacji przelokowana część wojsk, uformuje brygadę, która będzie dysponowała tym sprzętem, który jest w tych APS-ach w Powidzu, i będzie to brygada zmechanizowana, dowodzona przez Camp Kościuszko, który jest w Poznaniu. Są to elementy V Korpusu USA, które już zostały zbudowane.
– Jest też oczywiście pytanie, czy nie ma tam aspektów, o których mówi Jacek [Bartosiak – red.], czyli takich, które narażają nas na pewne ryzyko w relacjach międzynarodowych. Wiadomo, że dobrze tę bazę mieć, ten Powidz albo Poznań. Natomiast jeśli zajrzymy też za kulisy amerykańskiej polityki, to często okazuje się, że tam inni szatani są czynni. My mówimy o słowach Trumpa, o jego woli, o jego chęci zbudowania takiej bazy, a jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że w budżecie amerykańskich sił lądowych, czyli armii, jest deficyt i nie można tego zrobić. Nawet jeżeli każe prezydent. Bo ten, kto by to zrobił, złamałby prawo, zadłużając się czy powiększając ten deficyt przed ukończeniem roku – powiedział Parafianowicz.