Wtargnięcie dronów do Polski. Śledztwo umorzono

Dodano:
Szczątki drona w Wohyniu Źródło: PAP
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie wtargnięcia na terytorium Polski ponad 30 dronów, do którego doszło we wrześniu ubiegłego roku.

W nocy z wtorku na środę (9-10 września 2025 roku) Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w trakcie nocnego ataku Rosji na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. Na radarach odnotowano przynajmniej 19 dronów.

Bezzałogowce bądź ich szczątki zostały znalezione na terenie pięciu województw w miejscowościach: Czosnówka, Cześniki, Krzywowierzba-Kolonia, Mniszków, Oleśno, Wielki Łan, Wohyń, Wyhalew, Wyryki, Zabłocie-Kolonia, Nowe Miasto nad Pilicą, Bychawka Trzecia, między Rabiany-Sewerynów, Czyżów, Sobótka, Smyków.

Jak przekazała we wtorek "Rzeczpospolita", prokuratorom wojskowym z Lublina nie udało się ustalić, kto zarządził atak i nim kierował. Z tego powodu śledztwo zostało umorzone.

Jedyne, co udało się ustalić to to, że maszyny wystartowały z mobilnych platform w obwodach briańskim, kurskim i biełgorodzkim oraz z okupowanych przez Rosjan terytoriów Ukrainy. Część z nich przeleciała nad terytorium Białorusi.

Prokuratura badała również wątek zasadności użycia przez wojsko siły. Nie doszukano się tutaj złamania przepisów. Śledztwo umorzono.

Rakieta zniszczyła dom w Wyrykach

W wyniku działań wojsk sojuszniczych uszkodzony został dom jednorodzinny w miejscowości Wyryki w województwie lubelskim. Początkowo informowano, że zniszczenie domu spowodował rosyjski dron, który naruszył polską przestrzeń powietrzną podczas szeroko zakrojonego ataku na Ukrainę. Z czasem pojawiły się jednak inne ustalenia. Według doniesień dziennika "Rzeczpospolita" oraz informacji opublikowanych przez Interię, w dom w Wyrykach mogła trafić rakieta wystrzelona przez polski lub sojuszniczy myśliwiec F-16, biorący udział w zestrzeliwaniu rosyjskich obiektów. Co więcej, media ustaliły, że w rejonie miejscowości mogły zostać odpalone nawet trzy rakiety, a nie jedna. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która ma jednoznacznie ustalić przebieg zdarzeń i odpowiedzialność.

Źródło: Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...