Wyższy VAT na napoje bezalkoholowe? Będzie spór przed TSUE

Dodano:
TSUE, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / JULIEN WARNAND
Planowane przez rząd zmiany podatkowe doprowadzą do wzrostu cen części napojów bezalkoholowych, w tym piw, win i cydrów 0 proc., a także napojów energetycznych. Już wiadomo, że jeśli przepisy zostaną przyjęte, Browary Polskie zakwestionują je przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Przypomnijmy, że 22 września rząd przyjął projekt podwyżki VAT z 5 do 23 proc. w handlu i z 8 do 23 proc. w gastronomii na wybrane napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego. Chodzi m.in. o bezalkoholowe piwa, wina i cydry oraz napoje energetyzujące z dodatkiem kofeiny lub tauryny. Zmiany mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r., ale projekt musi jeszcze przejść przez Sejm i Senat. Następnie ustawa trafi do podpisu prezydenta.

Będzie spór przed TSUE?

O zmianie i jej konsekwencjach pisze "Puls Biznesu". Nie wszystkie napoje bezalkoholowe zostaną objęte podwyżką, ponieważ np. piwa bezalkoholowe bez dodatku soku już są opodatkowane stawką 23 proc. Projekt podniesie do tego poziomu VAT na warianty zawierające co najmniej 20 proc. soku, które dziś korzystają z niższej stawki. Resort finansów uzasadnia zmianę ujednoliceniem opodatkowania i brakiem zdrowotnych podstaw do utrzymywania preferencji.

Jednak Browary Polskie uważają, że projekt podwyżki VAT nierówno traktuje konkurujące ze sobą napoje. Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, argumentuje, że piwa bezalkoholowe z sokiem są częścią rynku napojów, a dla większości pozostałych produktów stawki mają pozostać bez zmian.

– Przepisy ustawy w zaproponowanym brzmieniu stoją w sprzeczności z zasadą neutralności i proporcjonalności określonej w Dyrektywie VAT, dlatego w przypadku ich przyjęcia zostaną zaskarżone do Trybunału Sprawiedliwości UE – tłumaczy Bartłomiej Morzycki.

Minister rolnictwa przestrzega

Jeszcze przed przyjęciem projektu przez rząd minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski proponował wycofanie się z podwyżki. W piśmie z 18 września do sekretarza Rady Ministrów ostrzegał, że spadek sprzedaży napojów ograniczy wykorzystanie surowców rolnych. Przypominał, że w Polsce chmiel uprawia ponad 600 plantatorów, a średnia plantacja ma około 2,5 ha. Zdaniem ministra przy tak małym areale przestawienie się na inne uprawy polowe nie zapewniłoby odpowiedniej skali produkcji.

Według szacunków branży piwowarskiej browary potrzebują około 30 tys. ton jabłek rocznie, a piwa z sokiem stanowią około 60 proc. wszystkich piw bezalkoholowych. Ich sprzedaż pozwala częściowo łagodzić spadki w segmencie alkoholowym i zapewnia zbyt na surowce rolne. Bartłomiej Morzycki zwraca też uwagę, że rząd proponuje obciążenie tych produktów zarówno wyższym VAT, jak też wyższą opłatą cukrową.

Branża piwowarska na zakręcie

Plany rządy miałyby nastąpić w szczególnym momencie. Rynek tradycyjnych napojów alkoholowych kurczy się, podczas gdy ich bezalkoholowe odpowiedniki zdobywają coraz więcej klientów. Według danych NielsenIQ przytoczonych przez „Puls Biznesu”, w ciągu 12 miesięcy zakończonych 13 września 2026 r. wartość sprzedaży alkoholu spadła o 2,3 proc., a liczba sprzedanych produktów zmniejszyła się o 2,5 proc. Jednocześnie wartość sprzedaży bezalkoholowych odpowiedników alkoholu wzrosła o niemal 18 proc. i osiągnęła 2,4 mld zł. Pod względem ilościowym wzrost wyniósł około 20 proc.

Produkty bezalkoholowe znalazły się już wśród 40 największych pod względem wartości sprzedaży kategorii dóbr codziennego użytku monitorowanych przez NielsenIQ. Szczególnie dynamicznie rozwijają się wina bezalkoholowe – wartość ich sprzedaży zwiększyła się o 23 proc., a wolumen aż o 32 proc.

Dla producentów alkoholu rozwój segmentu 0 proc. jest jednym ze sposobów reagowania na zmieniające się zachowania konsumentów. W tej sytuacji przedstawiciele biznesu zwracają uwagę na paradoks: z jednej strony obserwujemy przesuwanie się części konsumentów w kierunku produktów bezalkoholowych, z drugiej państwo planuje zwiększyć obciążenia podatkowe dotyczące części tego właśnie segmentu.

Wyższy podatek oznacza wyższą cenę albo niższą marżę

Problem nie ogranicza się jednak do samego VAT. Produkcja bezalkoholowych odpowiedników tradycyjnych trunków może być technologicznie bardziej skomplikowana. Usunięcie alkoholu z wina wymaga dodatkowych procesów, a ponieważ alkohol pełni również funkcję konserwującą, producent musi zastosować inne rozwiązania pozwalające zachować trwałość produktu.

Krzysztof Apostolidis, prezes Partner Center, zwraca uwagę, że producenci i dystrybutorzy mogą zostać postawieni przed wyborem: zaakceptować spadek własnej marży, zmienić skład produktu albo przerzucić wyższe obciążenie podatkowe na klienta.

„Puls Biznesu” przedstawia również konkretne wyliczenie. Przy zachowaniu tej samej ceny netto podniesienie VAT z 5 do 23 proc. oznaczałoby wzrost ceny detalicznej o około 17,1 proc. Produkt kosztujący obecnie 15 zł kosztowałby po zmianie około 17,57 zł.

Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie produkty automatycznie podrożeją o tyle samo. Część kosztów mogą wziąć na siebie producenci, dystrybutorzy lub handel. Przedstawiciele Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zwracają jednak uwagę, że sieci handlowe funkcjonują przy stosunkowo niskich marżach i w warunkach silnej konkurencji cenowej. Możliwości przejęcia dodatkowego kosztu mogą być więc ograniczone.

Branża wskazuje na podatkowe paradoksy

Handel zwraca jednocześnie uwagę na niespójności w obecnym systemie. Jednym z przykładów jest opodatkowanie wody butelkowanej stawką 23 proc., podczas gdy niektóre napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku korzystają obecnie z 5-procentowej stawki VAT, również wtedy, gdy zawierają dodatek cukru.

POHiD postuluje w związku z tym obniżenie VAT na wodę, argumentując, że jest ona produktem podstawowym. Niższe opodatkowanie stworzyłoby możliwość obniżenia cen, choć – jak zaznacza organizacja – ich ostateczna wysokość zależy również od kosztów produkcji, energii, transportu i innych warunków rynkowych.

Na tym jednak podatkowe zmiany się nie kończą. Jak przypomina „Puls Biznesu”, od początku 2027 r. planowane jest również zwiększenie akcyzy na napoje alkoholowe. W zależności od kategorii produktu stawki mają wzrosnąć o 20–26 proc. Polska Rada Winiarstwa zwraca uwagę, że jednoczesne zwiększanie obciążeń fiskalnych zarówno dla alkoholu, jak i części jego bezalkoholowych zamienników może prowadzić do sprzecznych efektów.

Jeżeli państwo chce ograniczać spożycie alkoholu i zachęcać konsumentów do wyboru napojów bezalkoholowych, zwiększenie podatków nakładanych na część produktów 0 proc. może działać w przeciwnym kierunku. Branża stawia więc pytanie, czy projektowane rozwiązania są przede wszystkim elementem polityki zdrowotnej, czy też ich zasadniczym celem jest zwiększenie dochodów budżetowych.

Źródło: Puls Biznesu
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...