Dlaczego nie będzie diety planetarnej w Ministerstwie Edukacji? "Żywią się w niej dorośli"
Dieta planetarna na szkolnych stołówkach to jeden z najbardziej gorących tematów ostatnich tygodni. Na Ministerstwo Edukacji oraz resort zdrowia wylała się fala krytyki za ograniczanie dzieciom dostępu mięsa i zmuszanie ich do jedzenia pszenicy oraz strączków.
W Ministerstwie Edukacji nie będzie planetarnej diety
"Sprawdziliśmy jak wyglądają obiady w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Trafiliśmy na burgera wołowego, wątróbkę drobiową po gruzińsku, sznycel drobiowy i duszoną karkówkę, a potem kurczaka po prowansalsku, schabowego i makaron z sosem bolognese" – tak gazeta "Fakt" opisuje kulinarne porządki panujące w sejmowej restauracji.
– No i ta gazeta pyta, dlaczego urzędnicy Ministerstwa Edukacji nie dają przykładu i sami objadają się mięsem, a dzieci zmusza się do diety planetarnej? – takie pytanie padło w Radiu Zet w kierunku wiceminister edukacji.
– To jest ogólnodostępna stołówka, to jest pierwsza sprawa, żywią się w niej dorośli ludzie, przede wszystkim to jest kolejna sprawa. Szkoła jako jedno z tych miejsc, które wspiera też proces wychowawczy ma reagować na wyzwania współczesnego świata. Takim wyzwaniem jest właśnie nadwaga i otyłość w Polsce. Jeszcze raz powiem, bo nie wiem czy my wiemy, że mówimy o milionach dzieci, o setkach tysięcy milionach dzieci, które walczą z otyłością. 30 procent, nadwaga i otyłość, konsekwencje. Możemy mówić o finansowych konsekwencjach dla budżetu państwa, o paru różnych rzeczach, ale tak naprawdę mówimy o życiu młodych ludzi, o pokoleniu, o którym dzisiaj już się mówi, że może żyć krócej niż rodzice w wyniku chorób cywilizacyjnych i właśnie kwestii między innymi nadwagi i otyłości – przekonywała Piechna-Więckiewicz.
Planetarna porażka. 71 proc. dzieci oddaje posiłek
Od 1 września 2026 roku w szkołach i przedszkolach obowiązują nowe zasady żywienia dzieci i młodzieży. Zmiany wynikają z rozporządzenia ministra zdrowia z 16 lutego 2026 roku. Resort zdrowia tłumaczył, że celem zmian jest m.in. zwiększenie udziału warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych, ograniczenie cukru oraz wysoko przetworzonej żywności. Nowe przepisy nakładają również konkretne wymagania dotyczące komponowania jadłospisów.
W skali tygodnia menu ma obejmować m.in. co najmniej jedną porcję ryby, dwie porcje świeżego mięsa oraz przynajmniej jedną potrawę z nasion roślin strączkowych bez dodatku produktów odzwierzęcych. Ograniczono też liczbę dań smażonych.
Pierwsze tygodnie funkcjonowania nowych zasad pokazują jednak, że nie wszystkie zmiany spotykają się z dobrym przyjęciem.
Urząd Miasta Otwocka przeprowadził ankietę wśród rodziców dzieci uczęszczających do wszystkich dziewięciu szkół w mieście. W badaniu wzięło udział 1148 osób, czyli rodzice około jednej trzeciej wszystkich uczniów.
Rodziców zapytano przede wszystkim o nowe potrawy przygotowywane na bazie nasion roślin strączkowych, takich jak soczewica, fasola czy ciecierzyca. Tylko 17 proc. ankietowanych stwierdziło, że takie dania smakują ich dzieciom. 4 proc. odpowiedziało "zdecydowanie tak", a 13 proc. – "raczej tak". Przeciwnego zdania było aż 74 proc. badanych. 43 proc. wskazało odpowiedź "zdecydowanie nie", a 31 proc. – "raczej nie".