TVN na sprzedaż? Zaskakujące doniesienia
Po sfinalizowaniu wielkiej transakcji na amerykańskim rynku medialnym pojawiły się pytania o przyszłość polskiej stacji. Paramount Skydance przejął Warner Bros. Discovery, a wraz z tym uzyskał pośrednią kontrolę nad TVN. W branży coraz częściej mówi się o możliwej sprzedaży nadawcy. Do tych doniesień odniósł się Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu, który uważa taki scenariusz za prawdopodobny.
Paramount Skydance przejmuje Warner Bros. Discovery. Co dalej z TVN?
Fuzja Paramount Skydance i Warner Bros. Discovery, opiewająca na 110 mld dolarów, doprowadziła do powstania jednego z największych graczy na rynku medialnym. Transakcja ma również znaczenie dla polskiego rynku telewizyjnego, ponieważ w strukturach przejętej grupy znajduje się TVN.
Polska stacja jest kontrolowana przez holenderską spółkę Discovery Communications Benelux. Zmiana na poziomie międzynarodowego właściciela sprawiła, że pojawiły się pytania o dalszą strategię nowego koncernu i przyszłość jego zagranicznych aktywów.
Węglarczyk: To jest bardzo prawdopodobne
Redaktor naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk uważa, że utrzymanie TVN w strukturach nowej grupy nie musi być przesądzone. W jego ocenie priorytetem dla Skydance są przede wszystkim aktywa na amerykańskim rynku.
– Moim zdaniem to jest bardzo prawdopodobne. Skydance nie kupił Warner Bros. Discovery dla aktywów zagranicznych, tylko dla amerykańskich – uważa Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu.
O możliwym scenariuszu sprzedaży stacji informują również Wirtualnemedia.pl. Według ustaleń portalu wśród pracowników i osób związanych z firmą coraz częściej pojawiają się głosy, że nowi właściciele mogą rozważać taki krok.
Jeden z rozmówców portalu, związany z TVN, zwrócił uwagę na możliwe komplikacje polityczne i prawne związane z ewentualną transakcją. – Pojawiają się głosy w firmie, że Amerykanie chcą nas sprzedać. Podejrzewam, że rząd nie dopuści do takiej ewentualnej sprzedaży przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Oczywiście nowi właściciele mogliby z tym iść do sądu, ale to i tak na drodze sądowej nie skończyłoby się wcześniej – mówi rozmówca Wirtualnemedia.pl.