Nagranie ataku na szkołę. "Widziałem ten film, jest drastyczny"
W czwartek (8 października) w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem na Mazowszu 15-letni Wiktor S. zaatakował trzy osoby, w tym 37-letnią pracownicę placówki, która zmarła. Kobieta osierociła dwoje dzieci. Sprawca decyzją sądu trafi na trzy miesiące do schroniska.
Szef policji widział film z kamery napastnika
Premier Donald Tusk poinformował, że 15-latek miał "kask z kamerką", którą chciał nagrywać swój czyn. Komendant główny policji Marek Boroń potwierdził w piątek (9 października) w TVN24, że nagranie powstało. – Widziałem ten film, jest drastyczny. Drastyczny z dwóch powodów – oświadczył.
– Po pierwsze, na tym filmie widać, jak ten młody chłopiec przygotowuje się do tego czynu. Jak jest nabuzowany. I w momencie, kiedy wchodzi do tej szkoły, jak zadaje ciosy, jak reaguje. I w pewnym momencie uświadamia sobie, co zrobił. Widzimy w nim również dziecko pogubione, opuszczone, które potrzebuje pomocy realnej – ocenił.
Podkreślił, że ostatnie wydarzenia to "challenge dla dorosłych". – Wprowadziliśmy dzieci do sieci bez żadnej kontroli. Tam jest pornografia, tam jest przemoc, tam są patostreamerzy i tak naprawdę nie wiemy, co nasze dzieci tam oglądają, kto ich inspiruje do działania – tłumaczył.
– Bądźmy odpowiedzialni. Dajmy takie narzędzia, abyśmy wiedzieli, że nasze dzieci nie są manipulowane i dorastają w poczuciu odpowiedzialności, dobra i współpracy między osobami dorosłymi a młodzieżą – wskazał.
Wstrząsająca relacja dyrektora szkoły
Komendant był pytany o relację dyrektora szkoły Krzysztofa Ochmańskiego, który powiedział dziennikarzom, że zdołał nakłonić 15-latka do zaprzestania ataku, a w trakcie rozmowy z nim chłopiec poprosił go o pomoc i chciał, żeby go przytulić.
– Myślę, że tutaj nie będę odkrywczy, żeby powiedzieć o tym, że mamy problem z psychiatrią, z psychiatrią wśród osób młodocianych, z poczuciem opuszczenia, z brakiem relacji i miłości. Jedną z podstaw piramidy Maslowa jest bezpieczeństwo i miłość. My te dzieci pozbawiliśmy tych właśnie dwóch cech – ocenił Boroń.