"Chciał, żeby go przytulić". Dyrektor szkoły o zachowaniu nożownika

"Chciał, żeby go przytulić". Dyrektor szkoły o zachowaniu nożownika

Dodano: 
Krzysztof Ochmański, dyrektor szkoły w Leszczydole-Nowinach k. Wyszkowa
Krzysztof Ochmański, dyrektor szkoły w Leszczydole-Nowinach k. Wyszkowa Źródło: YouTube / Polsat News
Krzysztof Ochmański, dyrektor szkoły w Leszczydole-Nowinach, opowiedział o dramatycznych wydarzeniach, które rozegrały się na szkolnym korytarzu.

Dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach k. Wyszkowa (woj. mazowieckie) opisał przebieg czwartkowego ataku 15-letniego nożownika, w wyniku którego zginęła 37-letnia woźna.

– Kiedy zaczęliśmy się szamotać, trzymałem go, widziałem, że nie jest zbyt silny. Uznałem, że to może być jakiś uczeń ze szkoły. Nie do końca wiedziałem, co robię. Jak się obróciliśmy w stronę jednej klasy, otworzyły się drzwi, wychyliła się pani nauczycielka, która odruchowo chwyciła go tak mocno, że szarpnęła w swoją stronę, wyrywając go z moich rąk. W tym czasie doszło do mnie, że to już chyba nie są żarty, a tym bardziej, że zobaczyłem, jak dźga tę nauczycielkę. To był moment, w którym chyba pierwszy raz zobaczyłem, że tam jest jakiś nóż. Chociaż miałem jeszcze jakieś takie myśli, że może jest plastikowy – przekazał Krzysztof Ochmański.

– Ta pani jakoś się wyrwała. W tym momencie kazałem jej uciekać. Chwyciłem taką tablicę, która stała obok, zasłoniłem się i wiedziałem, że mam już jakąś kontrolę, mogę go zepchnąć w koniec korytarza tak, żeby szkoła była bezpieczna. W tym czasie oglądałem się, krzyczałem, żeby policję wzywać – relacjonował.

"Pomogę ci, ale odłóż noże"

Dyrektor szkoły ujawnił, że po tym, jak odepchnął sprawcę, ten zaczął się zachowywać tak, "jakby został odłączony od czegoś". Miał powiedzieć, że "już nie chce tego robić" i zaczął przepraszać. – Jak zauważyłem, że mogę z nim rozmawiać, to krzyknąłem: "Ja ci pomogę, ale odłóż noże". I on posłusznie te noże odłożył. Jeszcze był troszeczkę spanikowany. Kazałem mu usiąść, zdjąć kask. Nie wiem, czy dobrze to pamiętam, ale tak mniej więcej to wyglądało – stwierdził Ochmański.

– Myślę, że on w tym momencie się poddał. Natomiast oczywiście byłem czujny. Musiałem zabrać stamtąd te noże, odrzuciłem je do toalety. Próbowałem z nim rozmawiać. Poprosił mnie o pomoc. Nawet doszło do tego, że chciał, żeby go przytulić – zdradził dyrektor.

Zaznaczył, że dopiero pod koniec zdarzenia zdał sobie sprawę, że sprawca to jeden z absolwentów. – Jedyny problem, jaki z nim był to, że niechętnie chodził do szkoły. Miał dostosowania. Myślę, że mieliśmy pewien sukces, bo wychowawczo w klasie ósmej udało nam się go namówić do tego, żeby jeździł na wycieczki, był w poczcie sztandarowym. Nawet na którymś z wyjazdów widziałem, że naprawdę cieszy się z tego. Także ta końcówka ósmej klasy to mógłbym powiedzieć, że bez żadnych problemów, oprócz nauki – tłumaczył. – Nie wykazywał agresji. To był chłopak uśmiechnięty – dodał.

Ofiara nożownika. "Miła kobieta"

Ochmański wspominał również ofiarę 15-letniego nożownika, panią Darię. – Pracownik, który nie sprawiał żadnych problemów. Miła kobieta. Często bywa tak, słyszy się w innych szkołach, że woźna gania uczniów. Ja o niej tego nie słyszałem – zdradził.

Potwierdził również, że 37-latka była matką dwójki dzieci. – Jedno z tych dzieci pojechało na wycieczkę właśnie z tej zerówki, do której on [napastnik – przy. red.] się dobijał, a drugie dziecko było w tej sali, którą ja broniłem, czyli było w szkole – powiedział.

Czytaj też:
Ofiara 15-letniego nożownika. Ruszyła zbiórka dla rodziny pani Darii
Czytaj też:
Siostra 15-letniego nożownika zabrała głos. "Myśleliśmy, że to dla żartów"

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: Polsat News / DoRzeczy.pl
Czytaj także