W czwartek (8 października) około godz. 9:00 15-letni Wiktor S. wszedł do szkoły podstawowej w Leszczydole-Nowinach (powiat wyszkowski, województwo mazowieckie) i zaatakował nożem 37-letnią woźną. Kobieta zmarła. Napastnika obezwładnił dyrektor szkoły z pomocą nauczycielki. Oboje zostali ranni. Sprawcą okazał się absolwent placówki.
Nastolatek już wcześniej zapowiadał, że chce kogoś zadźgać, ale rodzina uważała to za żart. Ze słów jego 19-letniej siostry, do której dotarł dziennik "Fakt", wynika, że zamordowana kobieta mogła być przypadkową ofiarą.
"Nikt nie brał tych słów na poważnie"
– Czasami gadał, że chciałby spalić kościół i kogoś w nim zadźgać. Nikt nie brał tych słów na poważnie, ponieważ myśleliśmy, że to takie głupie gadanie dla żartów – opowiadała siostra Wiktora S. – Jestem w szoku po tym, co się stało. Nie wiem, co mu odbiło – stwierdziła 19-latka.
Nastolatka powiedziała, że miała z bratem bardzo dobry kontakt. – Wczoraj oglądaliśmy razem film. Pamiętam, że śmialiśmy się i gadaliśmy o głupotach. Nic nie wskazywało, że ma zamiar coś zrobić – relacjonowała.
Wiktor szkołę podstawową w Leszczydole-Nowinach, gdzie dokonał ataku, ukończył w czerwcu. Od września rozpoczął naukę w technikum w Wyszkowie. – W czwartek rano znowu kłócił się, że nie chce iść do szkoły – opowiedziała jego siostra.
Według jej relacji, Wiktor prosił matkę o dzień wolny, obiecując, że później będzie już regularnie chodził do szkoły. Ta się jednak nie zgodziła. Chłopak miał wyjść z domu zdenerwowany. Zabrał ze sobą kask, na którym miał uchwyt na kamerę.
Domowe awantury i Niebieska Karta
W trakcie rozmowy z "Faktem" dziewczyna zdradziła, że w ich domu dochodziło do przemocy. – Tata był porywczy. Kiedyś, jak byliśmy mali i niegrzeczni, to nas trochę lał – wyznała. Jednocześnie zaznaczyła, że w ostatnim czasie do takich aktów przemocy nie dochodziło. Przyznała jednak, że w domu dość często dochodziło do awantur, a rodzina miała założoną Niebieską Kartę.
Rodzina S. sprowadziła się pod Wyszków osiem lat temu. Z relacji sąsiadów wynika, że "raczej trzymali się na uboczu" i nie utrzymywali z nikim kontaktu.
![]()
Czytaj też:
"Wyrwał mi się na chwilę". Dramatyczna relacja dyrektora szkoły Czytaj też:
Śmiertelny atak nożownika. Odwołano zajęcia w szkołach
