Sybiha apeluje do UE. Chodzi o miliardy euro dla Ukrainy
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha wezwał Unię Europejską do wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na finansowanie pomocy dla Kijowa. W artykule opublikowanym w POLITICO napisał: "To Rosja, a nie europejscy podatnicy, musi jako pierwsza zapłacić za szkody, które spowodowała i nadal powoduje".
Jego zdaniem takie rozwiązanie mogłoby również ograniczyć "sceptyczne nastroje w całej Europie" przed wyborami we Francji i we Włoszech w 2027 roku, w których część polityków ma sprzeciwiać się dalszemu wspieraniu Ukrainy.
Sybiha chce, by UE przekazała rosyjskie pieniądze na pomoc dla Ukrainy
W 2022 roku państwa G7 zamroziły rosyjskie rezerwy o wartości około 300 mld euro, z czego 210 mld euro znajduje się w Unii Europejskiej, głównie w belgijskiej instytucji Euroclear. Belgia, wspierana przez Włochy, sprzeciwia się wykorzystaniu tych środków ze względu na ryzyko prawne i finansowe oraz możliwość rosyjskiego odwetu. Mimo apeli Szwecji, Holandii, Polski i Hiszpanii nie udało się zmienić jej stanowiska.
Sybiha zaproponował objęcie aktywów wspólną kontrolą UE, aby podzielić odpowiedzialność i ryzyko między państwa członkowskie. Odrzucił również obawy, że ich wykorzystanie osłabi euro lub pozycję Europy w przyszłych negocjacjach pokojowych. Podkreślił, że wiarygodność europejskiej waluty "opiera się na zdolności Europy do obrony porządku i zasad". Zaznaczył też, że "zablokowanie aktywów nie powstrzymało jej", odnosząc się do działań Rosji wobec zachodnich przedsiębiorstw.
Według Sybihy Rosja planuje przeznaczyć w 2027 roku rekordowe 180 mld euro na siły zbrojne, o ponad 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Minister zaapelował do unijnych przywódców o szybkie podjęcie decyzji, ostrzegając, że zwlekanie może przedłużyć wojnę i zwiększyć koszty obrony Ukrainy.