Wielkie emocje w TK. Dwa zawiadomienia do prokuratury
Gorąca środa w Trybunale Konstytucyjnym. Po złożeniu "ślubowania" w Sejmie Maciej Berek wraz z pozostałymi osobami wybranymi do TK przez obecną większość parlamentarną udał się do siedziby instytucji. Na miejscu napotkali protestujących, wśród których byli m.in. Robert Bąkiewicz i Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny Telewizji Republika. Doszło także do konfrontacji z prezesem TK Bogdanem Święczkowskim.
Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski, wydarzenia te mogą mieć konsekwencje prawne. Do prokuratury miały trafić dwa zawiadomienia dotyczące incydentów w siedzibie Trybunału.
Berek oskarża Święczkowskiego. Miało dojść do szarpaniny
Według relacji świadków, na których powołuje się WP, do najbardziej napiętej sytuacji doszło po indywidualnym spotkaniu Macieja Berka z Bogdanem Święczkowskim. Berek oraz pozostali sędziowie chcieli dostać się do pomieszczeń przeznaczonych do pracy orzeczniczej. Urzędnicy Trybunału mieli jednak uniemożliwić części z nich wejście.
Do pomieszczeń dopuszczono jedynie sędziów Korwin-Piotrowską i Patyrę, którzy wcześniej złożyli ślubowanie bezpośrednio wobec prezydenta Karola Nawrockiego.
Wówczas miało dojść do fizycznej konfrontacji. – To było po tym ich spotkaniu jeden na jeden. Potem sędziowie chcieli pójść do swoich pokojów pracy sędziowskiej, ale urzędnicy trybunału im to uniemożliwili. Weszli tylko sędziowie Korwin-Piotrowska i Patyra. W tym momencie Święczkowski wybiegł z gabinetu, a jak Berek przekraczał próg drzwi, to ten go mocno szarpnął i stanął w drzwiach – relacjonował świadek wydarzeń w rozmowie z WP.
Według informacji portalu Berek zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu naruszenia jego nietykalności cielesnej. Z kolei prezes TK zaprzeczył, jakoby w Trybunale doszło do użycia przemocy fizycznej.
Kolejne zawiadomienie. Sędziowie wskazują na urzędników TK
Kolejne zawiadomienie dotyczy działań pracowników Trybunału, którzy mieli uniemożliwić nowo wybranym sędziom podjęcie obowiązków. Maciej Taborowski, również wybrawybrany do TK przez Sejm, zapowiedział skierowanie sprawy do organów ścigania.
– Będziemy składać zawiadomienie dotyczące niedopuszczenia nas przez nowych urzędników TK do orzekania, do biurek i niewydania wszystkich rzeczy – powiedział. Jak wyjaśnił, zawiadomienie ma dotyczyć przede wszystkim Beaty Białowąs, zastępującej dyrektora Kancelarii TK, oraz rzeczniczki Trybunału Weroniki Ścibor.
Według rozmówców WP nowy doradca prezesa TK do spraw bezpieczeństwa, były szef CBA Andrzej Stróżny, miał jedynie obserwować przebieg wydarzeń.
Gliński i Jakubiak w gabinecie prezesa TK. "Spotkanie kurtuazyjne"
Wirtualna Polska ujawniła również, że podczas środowych wydarzeń w budynku Trybunału przebywali politycy prawicy. Świadkowie widzieli tam m.in. Antoniego Macierewicza, Mariusza Goska, Piotra Glińskiego i Marka Jakubiaka. Według relacji świadków przynajmniej dwaj ostatni zostali przyjęci przez Bogdana Święczkowskiego w jego gabinecie.
Piotr Gliński potwierdził w rozmowie z WP, że spotkał się z prezesem TK. – Byliśmy zaproszeni przez pana prezesa Święczkowskiego. Nie mogę mówić o szczegółach, ale było to spotkanie kurtuazyjne – zapewnił poseł PiS. Polityk przekonywał, że jako parlamentarzysta ma prawo spotykać się z przedstawicielami instytucji państwowych.
– Bywałem przed TK, wspierałem obywateli protestujących przeciwko nielegalnym działaniom władzy, prezes Święczkowski zapraszał mnie już wcześniej. Nie ma w tym nic złego, bo jestem posłem i zajmuję się sprawami publicznymi. Prezes TK, zwłaszcza gdy zagrożona jest demokracja, ma prawo spotykać się z kim chce – ocenił Gliński.
Inaczej wizytę polityków w gabinecie prezesa TK ocenia wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. – Gabinet prezesa TK nie jest miejscem na takie spotkania; nie wierzę, że to konkretne takie było. Po doborze gości można domniemywać, że ci byli politycznymi emisariuszami. Tym bardziej że poseł Gliński ma bliskie relacje z Jarosławem Kaczyńskim, z kolei Jakubiak z politykami Konfederacji – powiedział.