Polityk Lewicy zestawił burdy we Francji z Marszem Niepodległości
Eurodeputowany Lewicy Krzysztof Śmiszek wystąpił w poniedziałkowy poranek w programie Tomasza Terlikowskiego na antenie RMF FM. Prowadzący zapytał m.in. o potężne zamieszki we Francji. Imigranci i lewicowi bojówkarze od kilku dni z różnym natężeniem demolują i plądrują m.in. Paryż, Marsylię i Lyon.
Śmiszek: 11 listopada doświadczaliśmy w Warszawie
Europoseł Lewicy usiłował przekonywać, że we Francji rzeczywiście protestują przede wszystkim "licealiści", zaznaczając, że do protestów "dołączyły się grupy chuliganów, których trzeba zatrzymać i ukarać".
W pewnym momencie polityk zestawił burdy we Francji z polskim Marszem Niepodległości. – Pamiętajmy też o jednym: przez Francję co kilka miesięcy przetaczają się podobne protesty, Francuzi mają we krwi protestowanie, trochę inne niż my, niż Polacy – powiedział.
– Demolowanie? – zwrócił uwagę na wydarzenia we Francji Terlikowski.
– No może 11 listopada raz w roku tego doświadczaliśmy przez jakiś czas w Warszawie, kiedy bojówki prawicowe napadały – wypalił Śmiszek, na co prowadzący zaprotestował, zwracając uwagę, że nigdy w Polsce nie płonęły setki samochodów i budynków publicznych. Śmiszek przyznał "oczywiście, że nie".
Śmiszek został dopytany, czy nie widzi udziału imigrantów czy osób pochodzenia migranckiego w tym, co się dzieje. – Wieloletnia polityka zaniedbywania ludzi, którzy urodzili się we Francji, a którzy nie mają tego typowo francuskiego białego pochodzenia, mogła eksplodować tą frustracją, natomiast oczywiście nikt tego nie broni. To jest bardziej złożona kwestia integracji społecznej, asymilacji, czy włączania każdego do życia społecznego – powiedział.
Zamieszki we Francji
Burdy na ulicach francuskich miast dokonywane przez imigrantów i tzw. "nowych" obywateli francuskich oraz lewicowe bojówki wciąż nazywane przez mainstreamowe media zamieszkami wynikającymi ze złych warunków w szkołach i wysokich kosztów życia – bo był to jeden z katalizatorów protestów – przybierają coraz większe rozmiary. Według agencji prasowej Associated Press, w demonstracjach w całym kraju wzięło udział od 550 000 do 800 000 osób. Policja przekazała, że na razie zatrzymano 1800.
"Demonstranci" palą samochody, budynki państwowe, niszczą i rabują sklepy, atakują policję i służby porządkowe. Wandale wdarli się do zabytkowego, XIX-wiecznego ratusza w Limoges i podpalili go. W wyniku pożaru zawaliła się kościelna wieża.
Imigranci plądrują m.in. Marsylię i Paryż
W Marsylii w rabunkach podczas sobotnich zamieszek uczestniczyło w szczytowym momencie 30 tys. ludzi – poinformowała w niedzielę prefektura policji departamentu Delta Rodanu. W tej liczbie około 8 tys. mieli stanowić sprawcy zamieszek. Na nagraniach z Marsylii widać jak dziki tłum atakuje policję, napada na sklepy, niszczy samochody i sklepy. Dziennik "Le Figaro" poinformował, że w centrum tego miasta zniszczonych i splądrowanych zostało ponad 500 sklepów i punktów handlowych. Prefektura nie podała konkretnych liczb. Na miejscu zniszczeń operują właściwe służby państwowe.
Szef MSW przyznaje: Skrajna lewica
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez oświadczył, że aktów przemocy w Marsylii dokonywało kilka tysięcy osób należących do środowisk skrajnej lewicy, do których dołączyli następnie "przestępcy plądrujący i dewastujący liczne punkty handlowe".
Polityk przyznał, że doszło do "utraty kontroli" w wielu miejscach. Oznajmił, że jest "odpowiedzialny za to co się dzieje i podał się do dymisji, zgodnie z żądaniami sporej części prawicowej i lewicowej opozycji, ale prezydent Macron odrzucił dymisję uzasadniając swoją decyzję potrzebą zachowania ciągłości zarządzania siłami porządkowymi.
Trump: Przejmijcie kontrolę zanim będzie za późno
Prezydent USA Donald Trump, którego administracja skutecznie zastopowała masową migrację do USA, zamieścił w sieci wpis, w którym wezwał władze Francji do zamknięcia granic.
"Francja płonie! Imigracja ludzi z zupełnie innego świata – ludzi z nienawiścią w sercach – zniszczyła ten niegdyś wielki kraj. Zamknijcie granice i przejmijcie kontrolę nad sytuacją, zanim będzie za późno!" – napisał amerykański prezydent.