"Wylazł z nory i obszczekuje". Kurski ostro atakuje Matyszkowicza po publikacji "Wyborczej"
Były prezes TVP nazwał Matyszkowicza "zdrajcą", zarzucił mu sprzedanie telewizji "za garść nędznych srebrników", a jego zeznania określił jako "brednie słabego, złamanego człowieka".
To odpowiedź na publikację "Gazety Wyborczej", która ujawniła zeznania Matyszkowicza dotyczące podejrzeń nieprawidłowości finansowych w TVP. Oświadczenie Kurskiego opublikował na platformie X Michał Karnowski.
Kurski o Matyszkowiczu: Zdrajca, idiota
"Gazeta Wyborcza" dotarła do zeznań Mateusza Matyszkowicza złożonych 25 listopada 2025 roku w śledztwie dotyczącym podejrzeń nieprawidłowości finansowych w Telewizji Polskiej. Były prezes TVP opisał współpracę stacji z firmą World Media, należącą do Roberta Klatta, lidera zespołu Classic. Według Matyszkowicza firma miała dominującą pozycję przy organizacji wydarzeń rozrywkowych. Były prezes twierdził, że po objęciu stanowiska zlecił audyt, a następnie próbował zainteresować sprawą CBA i NIK. – Czułem się bezradny, jak w potrzasku, subiektywnie miałem poczucie otoczenia przez mafię, albowiem ani moje działania w CBA, ani w NIK nie przyniosły rezultatów – miał zeznać Matyszkowicz.
Na publikację odpowiedział Jacek Kurski. W oświadczeniu zamieszczonym w piątek przed południem w mediach społecznościowych przez Michała Karnowskiego, były prezes TVP w niewybrednych słowach zaatakował swojego następcę. "Mateusz Matyszkowicz do odium zdrajcy postanowił dorzucić jeszcze zrobienie z siebie, excusez-moi du mot, idioty" – napisał Kurski.
Przypomniał, że Matyszkowicz przez siedem lat zajmował kierownicze stanowiska w TVP, m.in. dyrektora TVP Kultura i TVP1, wiceprezesa, a następnie prezesa telewizji. "To nie sen wariata, wariaci są z natury rzeczy niewinni. To brednie słabego, złamanego człowieka, który zdradził swój obóz i brnie w tej zdradzie do samego dna" – stwierdził.
"Wylazł z nory i obszczekuje"
Kurski zarzucił Matyszkowiczowi również współpracę z przedstawicielami obecnych władz TVP oraz oddanie telewizji po zmianie rządu w grudniu 2023 roku. "To on potajemnie sprowadził do TVP Zemłę i Syguta, by podpisać z nimi protokół przejęcia TVP, czyli akt kapitulacji" – napisał były prezes.
Według Kurskiego Matyszkowicz miał otrzymać odprawę, absolutorium oraz w 2025 roku niemal ćwierć miliona złotych netto wynagrodzenia zmiennego. "Zdrajca, który ułożył się z ludźmi Tuska, oddał TVP bez walki i uciekł z Woronicza, zamiast bronić się tam razem z ludźmi PiS, dziś wylazł z nory i obszczekuje tych, którzy odbudowali siłę Telewizji i przywrócili ją Polakom” – napisał Kurski. „Tę Telewizję, którą on sprzedał za garść nędznych srebrników" – dodał.
Kurski: Matyszkowicz ponosił taką samą odpowiedzialność
W dalszej części oświadczenia Kurski odniósł się do zarzutów dotyczących współpracy TVP z firmą World Media. Jak przekonywał, wszystkie istotne umowy z podmiotami zewnętrznymi przechodziły wielostopniową weryfikację, a następnie były zatwierdzane jednomyślnymi uchwałami zarządu. "Matyszkowicz NIGDY, przez cały okres wspólnego zasiadania ze mną w zarządzie, tj. w latach 2019–2022, nie zgłaszał ŻADNYCH zastrzeżeń do żadnej uchwały. Ponosił więc taką samą odpowiedzialność jak ja" – podkreślił.
Kurski odniósł się także do zeznań Matyszkowicza dotyczących kontaktów z CBA. "Czyli sam nic nie znalazł, ale na ludzi TVP, z którymi pracował przez wiele lat, napuszcza teraz służby, żeby one coś znalazły. Jak nazwać takiego człowieka?" – napisał.
W tle śledztwo dotyczące milionów złotych
Według informacji przedstawionych przez "Gazetę Wyborczą" obecne kierownictwo TVP podejrzewa, że przy zakupie praw do wydarzeń rozrywkowych mogło dojść do wyrządzenia spółce szkody sięgającej nawet 50 mln zł.
World Media uczestniczyła w organizacji 55 wydarzeń, w tym 40 koncertów. Jednym z nich był koncert Andrei Bocellego „Cud życia”, którego koszt wyniósł blisko 4,5 mln zł. Sam Kurski bronił tego przedsięwzięcia, wskazując na jego oglądalność przekraczającą cztery miliony widzów i koszt wynoszący około złotówki na jednego odbiorcę.
Były prezes TVP zaprzecza, by dopuścił się nieprawidłowości.