Lawina wniosków do Google. Polacy żądają usuwania swoich danych z sieci
Od początku 2026 r. wystąpili do Google o usunięcie z wyników wyszukiwania ponad 16 tys. adresów internetowych. To więcej niż w całym 2024 r. Jak podaje "Rzeczpospolita", liczba zgłoszeń wyraźnie wzrosła we wrześniu.
Tysiące wniosków o usunięcie danych
Z danych Google Transparency Report wynika, że od stycznia do połowy października Polacy złożyli 4,8 tys. wniosków dotyczących 16,1 tys. adresów URL. W całym 2024 r. było ich 13,8 tys., a w 2025 r. – 23,4 tys.
W lipcu zgłoszenia dotyczyły 1159 adresów, a we wrześniu już 2056. Wzrósł również odsetek pozytywnie rozpatrywanych żądań. Według Roberta Niczewskiego z Bellini Market Research w sierpniu wynosił poniżej 50 proc., natomiast we wrześniu przekroczył 60 proc.
Ponad 90 proc. wniosków pochodzi od osób prywatnych. Połowa tegorocznych zgłoszeń dotyczy nieprawdziwych informacji w mediach i serwisach społecznościowych.
Usunięcie adresu z wyników Google nie oznacza skasowania publikacji z internetu. W ramach prawa do bycia zapomnianym wyszukiwarka usuwa powiązanie wskazanego adresu z imieniem i nazwiskiem wnioskodawcy.
Brzoska walczy z fałszywymi reklamami
Eksperci cytowani przez "Rzeczpospolitą" wiążą wzrost liczby zgłoszeń m.in. z kampanią Rafała Brzoski przeciwko deepfake'om i oszustwom internetowym. Prezes InPostu od miesięcy zarzuca Mecie niewystarczające reagowanie na fałszywe reklamy wykorzystujące wizerunek jego i Omeny Mensah.
Brzoska zwraca też uwagę na wykorzystywanie sztucznej inteligencji w rosyjskich działaniach dezinformacyjnych. Na początku października przywołał śledztwo Christo Grozeva i Tatsiany Ashurkevich, którzy pokazali mechanizm produkcji i rozpowszechniania fałszywych nagrań. Jak relacjonował, przygotowanie deepfake'a kosztowało 80 dolarów, a kolejne 80 dolarów jego publikacja jako wiadomości. W ciągu godziny materiał powieliło sześć rosyjskich redakcji.