"Już 23 sekundy po zgłoszeniu". Policja odpowiada na zarzuty
Policja opublikowała komunikat, w którym stanowczo odpiera pojawiające się w sieci zarzuty o zbyt późną reakcję na dramatyczne wydarzenia na Rynku Głównym w Krakowie. Mundurowi zapewniają, że interwencja rozpoczęła się błyskawicznie.
"Dementujemy informacje o późnej reakcji Policji. Funkcjonariusze rozpoczęli interwencję NATYCHMIAST. Pierwszy patrol rozpoczął działania już 23 sekundy po zgłoszeniu" – czytamy.
Strzelanina w Krakowie. Nie żyje sześć osób
Do dramatycznych wydarzeń doszło w sobotę 7 listopada około godz. 15:00. Kierowca czarnego samochodu osobowego marki Subaru wjechał na Rynek Główny w Krakowie i oddał strzały do ludzi. Przechodnie uciekali, szukając schronienia w okolicznych kawiarniach, restauracjach i bramach. Na miejsce natychmiast skierowano policję i służby ratunkowe. Na rynku lądował helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Z relacji świadków i pierwszych ustaleń służb wynika, że sprawca miał na głowie hełm lub maskę. Miał na sobie ubranie w stylu wojskowym. Nie jest jednak żołnierzem, o czym poinformował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
24-letni Polak strzelał do przypadkowych osób, a następnie otworzył ogień w kierunku interweniujących policjantów. Funkcjonariusze odpowiedzieli strzałami, raniąc i zatrzymując napastnika, który przebywa w szpitalu. Obrażenia odniosło dwóch mundurowych. Jak przekazał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, jeden z nich doznał pojedynczej rany postrzałowej, natomiast drugi został trafiony trzykrotnie. Stan tego drugiego funkcjonariusza określono jako bardzo ciężki. Lekarze przystąpili do operacji.
W wyniku strzelaniny zginęło sześć osób, a kolejnych kilkanaście zostało rannych. Wśród zidentyfikowanych ofiar śmiertelnych jest obywatel innego państwa. Nie ujawniono jednak jego narodowości.