W sobotę po południu doszło do strzelaniny na Rynku Głównym w Krakowie. – W szpitalach trwa walka o życie. Warto podkreślić, że spośród osób rannych 12 ma status według triażu czerwony, czyli to jest zagrożenie życia. Niestety muszę też powiedzieć, że nie pięć, a sześć ofiar śmiertelnych. I to jest już informacja oficjalna – powiedział na antenie Polsat News Jan Klęczar, wojewoda małopolski.
Strzelanina na Rynku Głównym w Krakowie
Po godz. 15:00 kierowca wjechał na Rynek Główny w Krakowie i oddał strzały do ludzi. Z relacji świadków wynika, że sprawca miał na głowie hełm lub maskę. Miał na sobie ubranie w stylu wojskowym. Nie oznacza to jednak, że ma lub miał coś wspólnego z wojskiem. Na miejscu zdarzenia znaleziono karabinek przypominający AR-15, choć jego dokładny typ nie został potwierdzony.
Napastnik został postrzelony i przetransportowany do szpitala. – Policjanci oddali do niego strzały. On odpowiedział ogniem w kierunku policjantów. W efekcie został zatrzymany. Jest ranny. Został przewieziony do jednego z krakowskich szpitali – relacjonowała w TVN24 oficer prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie podinsp. Katarzyna Cisło.
"Policjanci z narażeniem życia interweniowali w Krakowie. Natychmiast. Dzięki ich heroicznej postawie udało się szybko ująć napastnika. Jeden z policjantów z raną postrzałową, stan drugiego bardzo ciężki – trzy rany postrzałowe. Trwa operacja" – przekazał za pośrednictwem platformy X szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Sprawca zdarzenia z Rynku Głównego w Krakowie jest obywatelem Polski. "Dementujemy informację o śmierci policjanta oraz o poszukiwaniu kolejnego sprawcy. Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji" – poinformowała małopolska policja w komunikacie z godz. 17:35. Tożsamość mężczyzny nie jest jeszcze znana. W jego samochodzie zabezpieczono wiele sztuk innej broni i amunicję.
Czytaj też:
Strzelanina na Rynku Głównym w Krakowie. Szef MSWiA jedzie na miejsce Czytaj też:
Ważny apel ministra. "Zachowanie spokoju i nieutrudnianie pracy służbom"
