Wpadka dziennikarza Polsatu. Zapadła niezręczna cisza

Dodano:
Media, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Flickr / Piotr Drabik (CC BY 2.0)
Dziennikarz Polsatu Igor Sokołowski zaliczył niezręczną wpadkę na wizji. Poszło o... ptaki.
Do wpadki doszło podczas prezentacji materiału poświęconego kradzieży gołębi pocztowych. Jak przekazały małopolskie służby, "policjanci z Nowego Sącza zatrzymali sprawcę kradzieży gołębi pocztowych o wartości 14 tys. zł".

W tej sprawie trzy zarzuty przedstawiono mieszkańcowi gminy Nawojowa. "Sądeccy policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze w rejonie jednego z przystanków autobusowych w Nowym Sączu. Policjanci po przybyciu we wskazane miejsce zastali 66-latka, który zarzucał 43-latkowi kradzież. Młodszy z mężczyzn miał wcześnie rano zakraść się do gołębnika i zabrać stamtąd gołębie należące do hodowcy. W jego plecaku mundurowi znaleźli 3 ptaki" — brzmiał oficjalny komunikat policji dot. całego zdarzenia.

Zaskakujące pytanie

Sprawę na antenie Polsat News relacjonował na żywo reporter stacji. W trakcie łączenia, obecny w studiu prezenter Igor Sokołowski dopytywał o konsekwencje, jakie mogą grozić złodziejowi gołebi. Pytanie zadał jednak w mocno niezręczny, ewidentnie dwuznaczny sposób.

– A co grozi panu, który bez pytania złapie ptaka innego pana? — zapytał z powagą Sokołowski. Wydaje się, że dwuznaczność pytania zrozumiał dopiero po chwili. Nie potrafił ukryć śmiechu. Reporter w terenie zachował pełną powagę.

Niedawno głośno o Igorze Sokołowskim było po tym, jak w programie "W rytmie dnia" mówił nt. orędzia rosyjskiego prezydenta Władimira Putina (wygłoszonego przy okazji nielegalnej aneksji czterech ukraińskich obwodów). Nawiązując do tej kwestii, wskazał: — A skoro o śmieciach mowa, to wrócimy też do słów Władimira Putina, który był łaskaw różne rzeczy wygadywać.

Źródło: Polsat News / Twitter
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...