Strefy buforowe na Ukrainie? Miedwiediew przedstawił nowe żądania Rosji

Dodano:
Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i były premier Rosji Źródło: Wikimedia Commons
Federacja Rosyjska chciałaby stworzyć na Ukrainie zdemilitaryzowane strefy buforowe wokół anektowanych przez siebie terenów.

We wrześniu ubiegłego roku w Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej, a także w obwodach zaporoskim i chersońskim odbyły się pseudoreferenda w sprawie przyłączenia do Rosji. Wyniki głosowania zostały z góry ustalone w Moskwie.

Na początku października 2022 roku prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin podpisał ustawy konstytucyjne o "przyjęciu" czterech nowych podmiotów, stanowiących prawie 20 proc. terytorium państwowego Ukrainy.

Zdemilitaryzowane strefy buforowe

Rosja potrzebuje zdemilitaryzowanych korytarzy wokół obszarów, które zaanektowała. Musimy osiągnąć wszystkie cele, które zostały postawione w celu ochrony naszych terytoriów – powiedział były prezydent i były premier Federacji Rosyjskiej, a obecnie wiceprzewodniczący rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew w wywiadzie dla tamtejszych mediów.

– Trzeba wyrzucić wszystkich cudzoziemców, którzy są tam w szerokim tego słowa znaczeniu, stworzyć strefę buforową, która nie pozwoliłaby na użycie jakiejkolwiek broni działającej na średnie i krótkie odległości, tj. 70-100 kilometrów, i zdemilitaryzować – oznajmił polityk.

Miedwiediew stwierdził również, że jeżeli żądania Kremla nie zostaną spełnione, to "może być konieczne wejście w głąb Ukrainy".

– Tutaj niczego nie można wykluczyć. Jeśli trzeba dostać się do Kijowa, trzeba jechać do Kijowa. Jeśli trzeba dostać się do Lwowa, trzeba jechać do Lwowa, żeby zniszczyć tę infekcję – mówił.

"Specjalna operacja wojskowa"

Rosyjska inwazja militarna na Ukrainę trwa od 24 lutego 2022 roku i przekształciła się w największy konflikt zbrojny w Europie od momentu zakończenia II wojny światowej.

Rosja nazywa swoje działania "specjalną operacją wojskową". Moskwa domaga się od Kijowa "demilitaryzacji" i "denazyfikacji" kraju, a także uznania zaanektowanego w 2014 roku Krymu za rosyjski.

Źródło: Reuters / rp.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...