• Autor:Łukasz Warzecha

"Polska na wojnie", czyli dyplomatołki w akcji

Dodano:
Wołodymyr Zełenski, Jacek Sasin i Mateusz Morawiecki Źródło: Ministerstwo Aktywów Państwowych
KONSTYTUCJA WOLNOŚCI | Polska i Ukraina, grając razem, mogły koordynować politykę bezpieczeństwa całego regionu wobec Rosji. Ale to stan idealny. Czyli taki, którego nigdy nie ma. Ostatecznie to Niemcy byli w stanie więcej zaoferować Ukrainie. Począwszy od pieniędzy, a skończywszy na skuteczności w polityce wspierania Kijowa na arenie międzynarodowej. Berlin ciągle miał też argumenty dotyczące broni. O ile my oddaliśmy wszystko, oni nadal mieli do zaoferowania broń pancerną czy pociski manewrujące Taurus. Mogli też zahandlować samolotami w standardzie NATO.

To słowa anonimowego przedstawiciela obozu władzy, umieszczone w ostatnim rozdziale książki Zbigniewa Parafianowicza „Polska na wojnie”. Książka jest podsumowaniem kulisów działań polskiej elity władzy wobec Ukrainy po wybuchu wojny. Podsumowaniem z jednej strony – z mojego punktu widzenia – budującym, z drugiej – przerażającym.

Budującym, a może raczej satysfakcjonującym, ponieważ w świetle ujawnianych przez Parafianowicza informacji oraz powszechnie znanych faktów okazuje się, że zdecydowana większość diagnoz stawianych przeze mnie – a także przez część publicystów „Do Rzeczy”, w tym Pawła Lisickiego, Jana Fiedorczuka czy Wojciecha Golonkę – była stuprocentowo trafna. Ba, często nawet trafniejsza niż sam przypuszczałem. Przerażające, ponieważ poziom dyletanctwa, emocjonalności, nieobecność jakiejkolwiek kalkulacji, a także kompletna głuchota na głosy odrębne wśród ludzi, którzy decydowali o polskiej polityce w tamtym okresie – porażają.

Książka Parafianowicza opiera się na anonimowych wypowiedziach osób z otoczenia pana prezydenta, z Kancelarii Premiera oraz z wojska. Ta anonimowość ułatwia oczywiście stawianie autorowi zarzutów, ale Parafianowicz nie jest w zawodzie nowy i ma solidną markę, a polityką wschodnią, w tym Ukrainą, zajmuje się od wielu lat.

Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...