Niemiecki dziennik: Rok 2024 może być rokiem Putina
24 lutego miną dwa lata od pełnoskalolowej agresji Rosji na Ukrainę. W tym kontekście niemiecki dziennik "Die Welt" analizuje sytuację na froncie oraz na Kremlu.
"Putin wychodzi na prostą: nie jest tak odizolowany, jak się spodziewano, gospodarka Rosji jest bardziej stabilna niż oczekiwano. NATO przygotowuje się, że Moskwa będzie prowadzić tę wojnę przez długi czas – ze wszystkimi tego konsekwencjami" – ocenia gazeta.
Według "Die Welt" rok 2024 rozpoczął się tak, jak życzył sobie prezydent Rosji – Dania ogłosiła, że dostawa myśliwców F16 dla Ukrainy zostanie przeniesiona na czas nieokreślony. "W tym czasie trwały nasilone niszczycielskie ataki Rosji na Ukrainę. Gazeta zauważa, że sukcesy Kijowa np. ostrzeliwanie rosyjskich celów na Krymie i Morzu Czarnym są wprawdzie spektakularne, ale jak dotąd nietrwałe. Dyplomaci NATO określają obecnie sytuację wojskową w Ukrainie jako 'trudną'" – pisze dziennik.
Putin wygrywa na froncie i dzieli sojuszników
W ocenie gazety sprawy idą obecnie po myśli Putina. W ubiegłym roku sytuacja się odwróciła na korzyść Rosji. "Putin jest teraz znacznie mocniej osadzony w siodle niż rok temu. Wiele wskazuje na to, że rok 2024 może być jego rokiem" – stwierdzono. Co wpłynęło na bardziej pewną pozycję Kremla? "M.in. fiasko ukraińskiej kontrofensywy, a także znaczna przewaga militarna rosyjskiej armii. Rosja zajmuje teraz od 18 do 19 procent terytorium Ukrainy. I obecnie nic nie wskazuje na to, by liczba ta mogła się zmienić na korzyść Kijowa w tym roku. Pod względem czysto ilościowym Moskwa ma do dyspozycji wielokrotnie więcej broni i amunicji oraz może zmobilizować znacznie więcej żołnierzy w tym samym czasie" – czytamy.
Ponadto, według "Die Welt", kalkulacja Władimira Putina była jasna od samego początku – "im dłużej trwa wojna, tym bardziej podzielony będzie Zachód. I jego kalkulacja się sprawdziła: w 2023 r. w społeczności międzynarodowej pojawiły się już wyraźne różnice w zakresie wsparcia wojskowego i finansowego dla Ukrainy, a także spory dotyczące właściwej strategii" – przekonuje niemiecka gazeta.