Przydacz: Radosław Sikorski powinien wyjść z roli komentatora
DoRzeczy.pl: Szef MSZ Radosław Sikorski powiedział, że żołnierze NATO działają na Ukrainie. Szybko na tę wypowiedź zareagowała Rosja. Jak pan ocenia słowa polskiego ministra?
Marcin Przydacz: W mojej ocenie komunikacja ze strony każdego szefa dyplomacji powinna być prowadzona w sposób odpowiedzialny. Tak, żeby nie powodować kłopotów, ale wzmacniać bezpieczeństwo Sojuszu. Mówimy przecież o NATO. Poważne państwa celowo prowadzą przemyślaną komunikację, w taki sposób, aby nie zabiegać wyłącznie o rozgłos i szereg komentarzy, ale żeby osiągnąć swój cel. Każde słowo w dyplomacji ma niebagatelne znaczenie. Radosław Sikorski powinien wyjść z roli komentatora spraw międzynarodowych, ponieważ pełni dziś jedną z najważniejszych funkcji w państwie polskim.
Czy możemy mówić, że Radosław Sikorski ujawnił sekret NATO?
Nie chciałbym wchodzić w dyskusję o informacjach niejawnych. Dziś te informacje są w polskim rządzie. Jeśli tego typu wypowiedzi są powodem do negatywnej reakcji z punktu naszego interesu, państw wrogo nastawionych do NATO, to znaczy, że wypowiedź pana Sikorskiego nie przysłużyła się bezpieczeństwu Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Wielką burzę wywołały również słowa papieża Franciszka na temat Ukrainy i Rosji. Jaka pan ocenia tę wypowiedź?
To Rosja jest agresorem i to Rosja wywołała pełnoekranową wojnę wobec Ukrainy. Jeżeli ktokolwiek – w tym głowa państwa watykańskiego – nawołuje dziś do pokoju, to swoje apele powinien kierować w kierunku państwa agresora, a nie państwa ofiary.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.