Andruszkiewicz: Platforma żyje dziś wyłącznie hejtem w internecie
DoRzeczy.pl: Widzieliśmy ostatnio w internecie chyba zorganizowaną akcję Platformy Obywatelskiej przeciwko Karolowi Nawrockiemu, przypominająca związki z tzw. Wielkim Bu. Jak pan ocenia ten atak?
Adam Andruszkiewicz: To są wyssane z palca bzdury, odgrzewane kotlety. Widać, że nie mają żadnych realnych „haków” na Karola Nawrockiego. Sprawa tzw. Wielkiego Bu była przecież przez samego Karola wyjaśniana publicznie, chociażby w Kanale Zero. Sam pamiętam, że redaktor Stanowski nie miał w tej kwestii żadnych poważnych zastrzeżeń. To wszystko pokazuje, że przeciwnicy nie mają już żadnej realnej amunicji i sięgają po tanie, żałosne chwyty. Chciałbym jednak zapewnić opinię publiczną, że już niedługo Polacy poznają prawdziwie niebezpieczne powiązania Rafała Trzaskowskiego i tam pojawią się naprawdę szemrane nazwiska.
Czego jeszcze możemy się spodziewać?
Z pewnością znów będą się przewijać te same pseudoafery, które w rzeczywistości żadnymi aferami nie są. My musimy robić swoje. Przed nami kolejne intensywne dni spotkań z Polakami. Nie możemy dać się wciągać w te śmieszne ataki. Przecież wyciąganie sprawy Batyry, dawno już wyjaśnionej, czy kwestii apartamentów, które również były wielokrotnie tłumaczone, to nic nowego. A ostatni pseudoatak, że Karol Nawrocki, jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, „ośmielił się” uczyć angielskiego? To już naprawdę absurd. Chcę żyć w państwie, w którym urzędnicy się dokształcają, żeby jak najlepiej zarządzać państwem. A nie w papierowym państwie Platformy, które – jak widać – zajmuje się głównie hejtem w internecie. Bo to chyba dziś ich jedyne zajęcie.
Czy zostawienie biało-czerwonej flagi, tego proporczyka po debacie w Końskich, nie było błędem? Rafał Trzaskowski wykorzystał to w kampanii.
Karol Nawrocki jasno powiedział po debacie, że zdobył Końskie, wygrał tam i flaga została w miejscu godnym, na miejscu zwycięskiej debaty. A to, że ludzie Trzaskowskiego później tę flagę ukradli to już inna sprawa. Jak widać, takie zachowania są im bliskie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.