Wielomski: Poza medialnym matrixem to, co powie rząd, jest podejrzane

Dodano:
Premier Donald Tusk i ministrowie podczas posiedzenia rządu Źródło: PAP / Paweł Supernak
Poza matrixem medialnym jest tak, że właśnie to, co powie rząd, jest podejrzane – zwraca uwagę Adam Wielomski, odnosząc się do braku zaufania części społeczeństwa w komunikaty rządu, co pokazała sprawa dronów.

W nocy z wtorku na środę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w trakcie ataku Rosji na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez rosyjskie drony. Premier Tusk powiedział w Sejmie, że chodzi o 19 dronów rosyjskich. Później okazało się, że naruszeń było 21. Właściwe organy państwowe zajmują się dokładnym wyjaśnieniem sprawy. Rząd podkreślił, że nie doszło do rosyjskiej pomyłki i zaapelował, by kierować się oficjalnymi komunikatami, ponieważ Rosja jest aktywna także w przestrzeni informacyjnej.

W czwartek sprawę komentował dla "Najwyższego Czasu" prof. Adam Wielomski. Prowadząca Julia Gubalska zapytała, czy jest już potwierdzone, że były to drony rosyjskie. Wielomski wyraził ocenę, że do tego potrzebne są szczegółowe badania przeprowadzone przez ekspertów.

Skąd drony? Wielomski: Trzy warianty

Jego zdaniem są trzy warianty.

  1. Rosja celowo i świadomie wysłała drony nad Polskę przez Ukrainę
  2. Drony rosyjskiej produkcji zostały przechwycone i skierowane nad Polskę przez Ukrainę, żeby wciągnąć Polskę do wojny albo żeby Polska przynajmniej przechwytywała rosyjskie drony i pociski nad Ukrainą
  3. Drony były skierowane na Ukrainę i zakłócone przez tamtejszy system radioelektroniczny – taką wersję przekazała Białoruś, która ostrzegła Polskę o nadlatujących obiektach, co potwierdziło Wojsko Polskie.

Wielomski zaznaczył, że nie wie, który wariant jest prawdziwy. – Jeśli chodzi o wariant pierwszy, ocenił, że niespecjalnie wiadomo, co chcieliby osiągnąć Rosjanie. – Czemu to ma służyć? Eskalacji konfliktu i wciągnięciu Polski do konfliktu na Ukrainie? Nie bardzo widzę rosyjski interes – powiedział. Jak wskazał, w drugim scenariuszu bardzo zyskałaby Ukraina, bo odciążyłoby to jej obronę przeciwlotniczą. Mówiąc o opcji trzeciej, Wielomski przypomniał, że drony kierowane elektronicznie można przejąć, mogą się one też „urwać” spod kontroli.

Wielomski: Podejrzana narracja rządu

Prowadząca zapytała o „skrajnie prowojenną narracje rządu”. – Narracja prorządowa jest bardzo podejrzana – zgodził się publicysta. Zwrócił uwagę, że rząd oznajmił, że to, co powie rząd, jest prawdą, a każdy, kto nie wierzy, ulega rosyjskiej dezinformacji.

– Rząd raczej wykorzystuje okazję, żeby Polacy nie patrzyli np. na ustawę o wsparciu Ukraińców, która ponownie przeszła przez Sejm, żeby nie patrzyli na nowy sondaż, w którym Koalicja Obywatelska traci wszystkich koalicjantów. Zagrożenie wojenne zawsze działa prorządowo, ponieważ wytwarza się poczucie, że trzeba się skupić wokół rządu – powiedział politolog.

Wielomski wspomniał o kiepskiej wiarygodności rządu w dotychczasowej działalności, co wychodzi teraz przy sprawie dronów. Zwrócił uwagę na pojawiające się w mediach informacje, że bardzo wielu ludzi nie wierzy w wersję podawaną przez rząd. – Świadczy to o tym, że propaganda rządowa nie działa. Widzę, że również zwolennicy PiS nie wierzą rządowi – powiedział, dodając, że we wszystko, co powie rząd, uwierzą widzowie TVN i telewizji rządowej. – Poza matrixem medialnym zaczyna być tak, że właśnie jak rząd to powiedział, to zaczyna to być podejrzane – zwrócił uwagę.

Sikorski "nie chce zapeszyć"

Wielomski zwrócił uwagę na to, że po incydencie z dronami wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski zapytany o kolejną prośbę Ukrainy o strzelanie z Polski do rosyjskich rakiet i dronów nad Ukrainą powiedział, że "nie chce zapeszać".

Źródło: Najwyższy Czas
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...