"Tam już jest taki burdel". Ujawniono kolejne wiadomości polityków Polski 2050
W czwartek TVN24 ujawnił, że pod koniec ubiegłego roku na jednym z internetowych komunikatorów powstała grupa pn. "2026". Jej członkami zostali najbardziej zaufani ludzie Szymona Hołowni – posłowie oraz ministrowie z Polski 2050. Sam Hołownia też był obecny na czacie.
Z korespondencji wynika, że jeszcze przed pierwszą turą głosowania na przewodniczącego ugrupowania pojawił się pomysł storpedowania wyborów i znalezienia furtki prawnej, aby Hołownia mógł dalej rządzić partią. Inicjatorką takiej dyskusji była minister kultury Marta Cienkowska. "Nie da się przesunąć tych wyborów na świętego nigdy? Albo wywalić tych wszystkich cudownych walczących ze sobą kandydatów na zbity pysk?" – pytała. "Ogłosimy Szymona Królem" – wtórowała jej Adriana Porowska, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera.
Natomiast poseł Bartosz Romowicz – z wykształcenia prawnik – przedstawił konkretny plan, który zakładał m.in. uchylenie uchwały ws. głosowania online i zwołanie stacjonarnego zjazdu krajowego w celu przeprowadzenia wyboru przewodniczącego w ciągu 90 dni. Pozwoliłoby to zgłosić nowych kandydatów i tym samym umożliwić start w wyborach Hołowni.
Hołownia: To jest opcja atomowa
Portal Onet opublikował w piątek kolejne wiadomości z zamkniętego czatu stronników Szymona Hołowni, nazywanych w mediach "szymonitami" ze względu na ich lojalność wobec lidera.
"Potrzebujemy ustalić, kto z tych ludzi poprze wywalenie wyborów online" – napisał Bartosz Romowicz, wrzucając numery telefonów do członków Rady Krajowej Polski 2050, którzy nie są posłami. "Słuchajcie, na razie nie ma co pier****ć bez sensu. Trzeba przesunąć wybory. Na razie do nikogo nie ma co dzwonić. Tylko wszyscy z Was, którzy są na radzie krajowej muszą się odezwać i powiedzieć, że wybory trzeba przesunąć" – wezwała Marta Cienkowska.
Sam Hołownia był bardziej ostrożny. 3 stycznia wieczorem napisał: "Mnie na pewno nie interesuje sytuacja »hołownia kurczowo walczy o stołek rozpaczy, bo wszystkie już przegrał«. To musi być inicjatywa oddolna z jasnym kontekstem: kampania uwidoczniła dramatyczne podziały w partii, realne stało się ryzyko podziału. Tak jak pisałem: za tym nie może być grupa czy grupka, a kandydaci (nie wszyscy), posłowie i struktury. Poza tym ja się naprawdę muszę nad tym zastanowić, i Wam też radzę, bo to jest opcja atomowa. Musicie zważyć, bo ten wariant też ma swoje potężne obciążenia". Dzień później dodał: "Samo odłożenie wyborów jest sygnałem: tam już jest taki burdel, że nie ma co zbierać".
Porażka wyborów w Polsce 2050
Ostatecznie plan nie doszedł do skutku, bowiem Hołownia nie porozumiał się z większością kandydatów startujących w pierwszej turze wyborów na przewodniczącego. Głosowanie odbyło się 10 stycznia. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uzyskała 277 głosów, Paulina Hennig-Kloska – 131, Joanna Mucha – 119, Ryszard Petru – 95, a Rafał Kasprzyk – 34.
Druga tura została unieważniona ze względu na "problemy techniczne". W miarę upływu czasu od feralnego głosowania politycy Polski 2050 zaczęli utrzymywać, że system informatyczny odpowiedzialny za zliczanie głosów został zaatakowany przez hakerów.