"Nie chodzi o serwilizm". Polityk PiS o decyzji ws. Czarzastego
Decyzję o zerwaniu kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym przekazał w czwartek za pośrednictwem mediów społecznościowych ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose.
"Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem" — napisał na platformie X amerykański dyplomata.
"Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego" — dodał Rose.
Dworczyk: Odpowiedzialny polityk powinien myśleć o konsekwencji swoich słów
Do sytuacji odniósł się w piątek europoseł PiS Michał Dworczyk. Polityk stwierdził na antenie Polsat News, że "osoby, które zajmują tak ważne miejsca w państwie" nie powinny "wypowiadać się w sposób taki, który generuje jakieś sytuacje niekorzystne dla Polski".
– Proszę zwrócić uwagę, co się dzieje po wypowiedzi pana Czarzastego. Z jednej strony mamy burzę u nas w mediach i wewnętrzne jakieś napięcia, ale z drugiej strony mamy krytyczne wypowiedzi w mediach amerykańskich i bardzo pozytywne wypowiedzi w mediach rosyjskich. No więc pytanie, komu ta sytuacja służy? – mówił deputowany do Parlamentu Europejskiego.
Jak zaznaczył Dworczyk, "każdy odpowiedzialny polityk powinien myśleć o konsekwencji swoich wypowiedzi". – I tu nie chodzi o jakiś serwilizm czy brak serwilizmu polskich polityków wobec tego czy innego ambasadora, tego czy innego partnera zagranicznego. Chodzi o odpowiedzialność za swoje słowa – dodał..
– Trzeba pamiętać, że osoby, które (…) pełnią ważne funkcje w państwie, nie są tylko prywatnymi osobami i nie wyrażają tylko swoich prywatnych poglądów – bo te może mieć każdy z nas jakie chce, żyjemy w demokratycznym kraju – ale też wypowiadając się, muszą myśleć o konsekwencjach politycznych, dyplomatycznych dla kraju, który reprezentują – podkreślił europoseł PiS.