Adwokat od "trumny na kółkach" nadal na wolności. Decyzja w rękach SN

Dodano:
Olsztyn, 01.04.2025. Oskarżony Paweł K. (P) na sali Sądu Rejonowego w Olsztynie, 1 bm. Sąd wysłuchał mów końcowych w procesie Źródło: PAP / Tomasz Waszczuk
Sprawa Pawła K., adwokata z Łodzi, który mówił o "trumnie na kółkach", wchodzi w kolejny etap.

Sąd Najwyższy wskaże, który sąd ma rozpoznać wniosek dotyczący sposobu odbywania kary przez Pawła K..

Tragiczny wypadek i głośne słowa

Do zdarzenia doszło we wrześniu 2021 roku na trasie Barczewo–Jeziorany. Według aktu oskarżenia Paweł K., kierując mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym – przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas. Doprowadził do czołowego zderzenia z audi 80. W wyniku wypadku śmierć na miejscu poniosły dwie kobiety – kierująca i pasażerka drugiego pojazdu.

Sprawa szybko stała się głośna nie tylko ze względu na jej tragiczny finał. Niedługo po wypadku adwokat opublikował w internecie nagranie, w którym stwierdził, że było to zderzenie "bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach" i sugerował, że to stan auta ofiar miał wpływ na ich śmierć. Wypowiedź ta wywołała falę oburzenia.

Prawomocny wyrok i możliwość dozoru elektronicznego

5 marca 2026 roku Paweł K. został prawomocnie skazany przez sąd drugiej instancji na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził tym samym wyrok pierwszej instancji, w którym orzeczono 2 lata więzienia i 5-letni zakaz prowadzenia.

Sąd uznał, że adwokat nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, m.in. na skutek nieuwagi. W uzasadnieniu wskazywano także na specyfikę prowadzonego pojazdu. Jak mówił sędzia Karol Radaszkiewicz, był to samochód "powszechnie odbierany jako wypas", co mogło wpływać na postrzeganie prędkości i "usypiać czujność kierowcy". Wymiar kary – dokładnie 18 miesięcy – ma istotne znaczenie. To maksymalny próg, który umożliwia ubieganie się o odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego. Oznacza to możliwość odbywania kary poza zakładem karnym, pod nadzorem elektronicznym, jeśli spełnione są określone warunki, m.in. posiadanie stałego miejsca pobytu i zgoda domowników.

Z takiej możliwości skorzystał obrońca Pawła K., składając stosowny wniosek.

Sąd Najwyższy zdecyduje, kto rozpatrzy wniosek

Wniosek trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania skazanego. Ten jednak nie podjął decyzji i zwrócił się do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy innemu sądowi.

Jak wyjaśnił rzecznik sądu, sędzia Grzegorz Gała: – Sąd w Łodzi, zachowując wszelkie standardy i chcąc uniknąć jakichkolwiek spekulacji związanych z tym, że Paweł K. był adwokatem czynnym na terenie okręgu łódzkiego, chciałby, aby Sąd Najwyższy przekazał tę sprawę do rozpoznania innemu sądowi – mówił.

Źródło: RMF 24 / Interia.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...