Sąd Najwyższy wskaże, który sąd ma rozpoznać wniosek dotyczący sposobu odbywania kary przez Pawła K..
Tragiczny wypadek i głośne słowa
Do zdarzenia doszło we wrześniu 2021 roku na trasie Barczewo–Jeziorany. Według aktu oskarżenia Paweł K., kierując mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym – przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas. Doprowadził do czołowego zderzenia z audi 80. W wyniku wypadku śmierć na miejscu poniosły dwie kobiety – kierująca i pasażerka drugiego pojazdu.
Sprawa szybko stała się głośna nie tylko ze względu na jej tragiczny finał. Niedługo po wypadku adwokat opublikował w internecie nagranie, w którym stwierdził, że było to zderzenie "bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach" i sugerował, że to stan auta ofiar miał wpływ na ich śmierć. Wypowiedź ta wywołała falę oburzenia.
Prawomocny wyrok i możliwość dozoru elektronicznego
5 marca 2026 roku Paweł K. został prawomocnie skazany przez sąd drugiej instancji na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził tym samym wyrok pierwszej instancji, w którym orzeczono 2 lata więzienia i 5-letni zakaz prowadzenia.
Sąd uznał, że adwokat nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, m.in. na skutek nieuwagi. W uzasadnieniu wskazywano także na specyfikę prowadzonego pojazdu. Jak mówił sędzia Karol Radaszkiewicz, był to samochód "powszechnie odbierany jako wypas", co mogło wpływać na postrzeganie prędkości i "usypiać czujność kierowcy". Wymiar kary – dokładnie 18 miesięcy – ma istotne znaczenie. To maksymalny próg, który umożliwia ubieganie się o odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego. Oznacza to możliwość odbywania kary poza zakładem karnym, pod nadzorem elektronicznym, jeśli spełnione są określone warunki, m.in. posiadanie stałego miejsca pobytu i zgoda domowników.
Z takiej możliwości skorzystał obrońca Pawła K., składając stosowny wniosek.
Sąd Najwyższy zdecyduje, kto rozpatrzy wniosek
Wniosek trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania skazanego. Ten jednak nie podjął decyzji i zwrócił się do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy innemu sądowi.
Jak wyjaśnił rzecznik sądu, sędzia Grzegorz Gała: – Sąd w Łodzi, zachowując wszelkie standardy i chcąc uniknąć jakichkolwiek spekulacji związanych z tym, że Paweł K. był adwokatem czynnym na terenie okręgu łódzkiego, chciałby, aby Sąd Najwyższy przekazał tę sprawę do rozpoznania innemu sądowi – mówił.
Czytaj też:
Sprawa adwokata od "trumien na kółkach". Jest prawomocny wyrokCzytaj też:
Kara dla adwokata od "trumny na kółkach". Sąd Najwyższy zdecydował
