Wybory na Węgrzech. Orban i Magyar już zagłosowali
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w niedzielę, 12 kwietnia. Z sondaży wynika, że rządzący od 16 lat Fidesz Viktora Orbana może stracić władzę na rzecz opozycyjnej Tiszy Petera Magyara.
Liderzy obu partii oddali już swoje głosy. Pytany o to, czy w razie ewentualnego zwycięstwa konkurenta pogratuluje mu sukcesu Orban odparł, że "należy postępować zgodnie z węgierską konstytucją", a "Decyzję narodu, ludzi należy uszanować". Premier Węgier dodał, że nie widzi powodu, dla którego miały nie pogratulować Magyarowi.
Z kolei lider Tiszy mówił, że spodziewa się rekordowej frekwencji. Dodał również, że ma informacje o ok. 60 przypadkach rzekomych oszust wyborczych.
– Nikt na poważnie nie może sądzić, że TISZA nie wygra wyborów – powiedział.
Sondaże nie są miarodajne
W najnowszym odcinku na kanale Do Rzeczy Piotr Szlachtowicz rozmawiał z socjologiem polityki ekspertem w zakresie badań sondażowych Marcinem Palade na temat wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia. Suwerenistyczny Fidesz mierzy się z popieraną przez establishment Unii Europejskiej formacją TISZA.
Palade przypomniał, że wbrew temu, co podają głównonurtowe media w Polsce, na Węgrzech nie ma tzw. niezależnych sondażowni. Wszystkie są albo prorządowe, albo powiązane z obozem antyrządowym. – W mediach w Polsce prezentuje się prawie wyłącznie sondaże korzystne dla opozycji, a niekorzystne dla Fideszu, przywołując wyniki sondażowni, które określa się mianem "niezależnych" – zwrócił uwagę Palade. – To jest pierwsze kłamstwo, które należy obalić. [...] Firm niezależnych na Węgrzech nie ma. Nie ma ani jednej. Są albo te związane z obozem Viktora Orbana, albo związane z opozycją lewicowo-liberalną – powiedział. Jak dodał, ośrodki proorbanowskie pokazują przewagę Fideszu, a ośrodki tzw. "niezależne" wskazują na TISZĘ.