Przymusowy rejestr psów i kotów. Sejm podjął decyzję
Za przyjęciem ustawy zagłosowało 245 posłów głównie z koalicji rządzącej. Przeciwko było 22, a 171 wstrzymało się od głosu. Rejestr ma powstać w ciągu dwóch lat. Właściciele czworonogów, którzy wcześniej zaczipowali swoje zwierzęta, nie będą musieli uiszczać opłaty za wpis do bazy. Uruchomienie i funkcjonowanie systemu przez 10 lat ma kosztować podatników ponad 130 mln złotych. W teorii system ma pomóc w rozwiązaniu problemu bezdomności zwierząt w Polsce. Jednak wokół niego pojawiło się mnóstwo wątpliwości.
KROPiK to złe rozwiązanie?
W Polsce od lat istnieją bazy zaczipowanych zwierząt. Tymczasem rządowy projekt zakłada rezygnację z istniejących baz danych. Rząd chce odrzucić zarówno zebrane dane osobowe, jak również funkcjonujące systemy informatyczne. Na sam system IT rząd chce przekazać 38,5 mln zł. W dodatku kosztami zostaną obarczeni Polacy. Ile zapłacą właściciele zwierząt?
Czipowanie psów i kotów będzie odpłatne i wyniesie 50 zł, do tego kolejne 50 zł trzeba będzie zapłacić za umieszczenie informacji o pupilu w rejestrze. To jednak nie koniec. 50 zł będzie kosztować każda zmiana wpisu w przyszłości (50 zł trzeba będzie zapłacić za każdym razem przy okazji wpisania informacji o każdym szczepieniu przeciwko wściekliźnie, zmianie adresu, ubezpłodnienie psa itd.).
Zgonie z planem rządu, resort rolnictwa powierzy utworzenie Krajowego Rejestru Oznakowania Psów i Kotów (KROPiK) podległej ARiMR.
Nowe regulacje obejmą wszystkie psy i część kotów. Czipowanie będzie obowiązkowe m.in. przy sprzedaży lub przyjęciu zwierząt do schroniska. Właściciele psów będą je znakować i rejestrować do dnia pierwszego szczepienia przeciwko wściekliźnie. W przypadku psów, które zostały zaszczepione wcześniej – z obowiązku trzeba będzie się wywiązać w ciągu 3 lat.
– Koszty czipowania i rejestracji zwierząt poniosą ich opiekunowie. Niedopełnienie obowiązku będzie podlegało karze grzywny. To rozwiązanie, na które oczekują i organizacje chroniące zwierzęta i właściciele zwierząt. Budujemy nowoczesny system, którym zarządzać będzie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, bo zależy nam, aby systemem zarządzała instytucja publiczna – nie podmiot prywatny – mówił na konferencji prasowej wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak.
Poważne wątpliwości
Na wątpliwości wokół ustawy o KROPiK zwracali uwagę politycy opozycji. W wywiadzie dla portalu DoRzeczy.pl Jarosław Sachajko przekonywał, że nowy system jest tworzony nie po to, aby polepszyć sytuację zwierząt, ale po to by "dać posady dla swoich". Poseł ocenił, ze rządzący mówią, że "są wolnorynkowi, a widać, że to żadne podejście wolnorynkowe, tylko komunizm". – Tylko jedna państwowa baza, żeby swoi mieli paśnik, czy ładniej nazywając korytko – wyjaśniał.
Z kolei podczas niedawnej debaty sejmowej polityk Konfederacji Witold Tumanowicz wskazywał, że KROPiK nie rozwiąże wielu problemów m.in. patoschronisk.
– W żaden sposób nie rozwiązuje on problemu przepełnionych schronisk i wysokiego kosztu utrzymywanai schronisk przez gminy. Za to mamy państwowy interwencjonizm, kolejne biurokratyczne obowiązki i możliwość ścigania obywateli z podatków od posiadania zwierząt. To ustawa, która zniechęca do posiadania zwierząt. Jeszcze jedna rzecz, która dyskwalifikuje ten projekt. W praktyce doprowadzi to do likwidacji istniejącego rynku czipowania zwierząt – powiedział.
Z kolei podczas posiedzenia Komisji ds. Ochrony Zwierząt, które odbyło się kilka dni temu w Sejmie, projekt KROPiK spotkał się z szeroką krytyką ze strony organizacji społecznych, samorządowców i ekspertów. Wśród najczęściej podnoszonych zarzutów znalazły się m.in.:
- brak powiązania rejestru z programami kastracji i sterylizacji,
- potencjalne koszty dla fundacji i właścicieli zwierząt,
- ryzyko obchodzenia systemu przy dodatkowych opłatach,
- wątpliwości dotyczące centralizacji systemu.
Zwracano także uwagę, że w Polsce funkcjonują już bazy danych, które wspierają identyfikację zwierząt i mogłyby zostać rozwinięte.