Szef FBI pozywa gazetę po głośnej publikacji. Domaga się ogromnego odszkodowania
„The Atlantic”, powołując się na informatorów magazynu, napisał to od dawna źródło niepokoju w agencjach federalnych.
Według magazyny Kash Patel miał być wielokrotnie widziany pod wpływem alkoholu w prywatnym klubie Ned's w Waszyngtonie. W miejscu tym miał bywać z pracownikami Białego Domu i innymi urzędnikami amerykańskiej administracji. Magazyn twierdzi, że szef FBI upija się również w lokalu Poodle Room w Las Vegas.
Problem Patela ma mieć bezpośredni wpływ na jego pracę. Rozmówcy magazynu twierdzą, że już na początku kadencji z powodu jego zakrapianych alkoholem nocy, konieczne było przesuwanie porannych spotkań i odpraw na godziny późniejsze. Tylko w ostatnim roku kilkukrotnie miało dojść do sytuacji, w której osobiści ochroniarze Patela mieli mieć trudności z jego obudzeniem. W jednej z takich sytuacji konieczne było wystąpienie o używany przez antyterrorystów sprzęt do wyważania drzwi, bo Patel nie chciał ich otworzyć.
"Urzędnicy FBI i administracji w prywatnych rozmowach mieli zastanawiać się, czy to właśnie nie alkohol był powodem podawania przez szefa FBI nieprawdziwych informacji o toczących się śledztwach, m.in. po zabójstwie Charliego Kirka" – czytamy.
Szef FBI pozywa "The Atlantic". Domaga się gigantycznej kwoty
Szef FBI Kash Patel pozwał w poniedziałek magazyn "Atlantic: o 250 mln dolarów za zniesławienie w związku z publikacją.
"Odmówiono uwzględnienia uzasadnionej prośby o dodatkowy czas na odpowiedź na 19 szczegółowych, aczkolwiek absurdalnych, zarzutów. Zignorowano szczegółowy list od adwokata, wysłany przed publikacją, w którym wskazano na konkretne kłamstwa i dostarczono przeciwne dowody. Nie przeprowadzono też wywiadu z samym dyrektorem Patelem, ani nie dano mu żadnej realnej możliwości odniesienia się do zarzutów własnymi słowami. To nie jest zaniedbanie. To dowodzi celowego i szkodliwego oczerniania" – czytamy w pozwie.
Rzecznik prasowy "The Atlantic" podkreślił, że magazyn podtrzymuje doniesienia na temat Patela i będzie bronić pisma oraz jego dziennikarzy przed tym "bezpodstawnym pozwem".