Łukasz Mejza nie odbiera korespondencji? Nowe doniesienia ws. mandatów
Niedawno poseł PiS Łukasz Mejza został zatrzymany przez drogówkę w okolicach Zielonej Góry. Polityk jechał drogą ekspresową z prędkością ponad 150 km/h, podczas gdy maksymalna prędkość na "ekspresówce" to 120 km/h. Policjanci ukarali posła PiS mandatem w wysokości 800 zł. Mejza dostał także kolejne dziewięć punktów karnych. Parlamentarzysta przyjął mandat.
Mejza zgromadził już w sumie 168 punktów karnych. Wciąż prowadzi samochód. Po zakończeniu procedur administracyjnych straci uprawnienia do kierowania pojazdami, a to oznacza, że będzie musiał przejść pełny kurs prawa jazdy od początku. Konieczne będzie również ponowne zdanie egzaminu państwowego.
P.o. wiceszefa Inspekcji Transportu Drogowego Marek Konkolewski powiedział w rozmowie z "Super Expressem", że Łukasz Mejza wskazał cztery potencjalne adresy, pod którymi odbiera korespondencję. "Pod żadnym nie można go zastać" – mówi.
Jednak sam poseł twierdzi, że odebrał korespondencję z poczty zaraz po powrocie do rodzinnej Zielonej Góry. "To jakaś bzdura. Jak mam odebrać korespondencję od listonosza lub na lokalnej poczcie, jeżeli jestem na posiedzeniu Sejmu w Warszawie?" – dopytuje Mejza.
"Z całą stanowczością potwierdzam, że zrzekłem się immunitetu od razu. Sprawa trafia, jak u każdego obywatela, na etap sądowy i jak każdy obywatel będę musiał podejść do egzaminu na prawo jazdy. Jak ktoś twierdzi co innego to zwyczajnie kłamie" – dodaje poseł.
Müller: Gdyby to ode mnie zależało, Mejza nie byłby w PiS
– Dlaczego Łukasz Mejza jest wciąż posłem Prawa i Sprawiedliwości? – zapytano Piotra Müllera w audycji "Gość Radia Zet". Europoseł PiS podkreślił, że jest to "bardzo niezręczne pytanie".
– Powiem to wprost. Dla mnie to jest decyzja niezrozumiała. Gdyby to ode mnie osobiście zależało, Łukasz Mejza dzisiaj już by nie był posłem Prawa i Sprawiedliwości – oświadczył stanowczo polityk. – Nie dlatego, że raz przekroczył prędkość, tylko że zrobił to wielokrotnie, że nie wyciąga wniosków i że rodzaj komunikacji, który stosuje w tej sprawie, bagatelizuje te działania – wyjaśnił.
Eurodeputowany przyznał, że przeszkadza mu to, iż w ławach poselskich PiS zasiada ktoś, kto "nie przejmuje się przepisami ruchu drogowego".