– Proszę państwa, jeśli chodzi o to, kto powinien zostać usunięty z różnych klubów – czasem z dużo poważniejszych powodów niż w przypadku pana Mejzy – to nie chcę tych spraw porównywać. Rzeczywiście, jeśli chodzi o liczbę punktów karnych, można mieć zastrzeżenia. Ale zapłacił, przeprosił i dlatego nadal funkcjonuje – wyjaśnił szef największej partii opozycyjnej.
Jarosław Kaczyński dodał: – Zresztą powiem tak: dużo jeżdżę po Polsce – może mniej niż kiedyś, ale nadal sporo – i mogę powiedzieć jedno: "kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem".
Wcześniej rzecznik PiS powiedział w RMF FM, że "z panem posłem Łukaszem Mejzą była rozmowa. Szef naszego klubu, pan Mariusz Błaszczak, odbył z nim rozmowę dyscyplinującą w ostatnich dniach. Pan poseł Mejza zreflektował się, powiedział, że będzie już zwracał uwagę na to, jak jeździ".
Rafał Bochenek podkreślał, że nie rozumie, dlaczego media zajmują się wykroczeniami posła Prawa i Sprawiedliwości. – W ogóle dziwię się, że robi się z tego ogólnopolską aferę. Poseł popełnił wykroczenie, nie powinno się łamać przepisów drogowych, nie pochwalamy tego i uważamy, że mandaty powinny być płacone. Posłowie nie powinni zasłaniać się immunitetem, ten mandat został uiszczony. Są jakieś kolejne, to zapewne w najbliższym czasie pan poseł Mejza je uiści – tak wynika z rozmowy z przewodniczącym Błaszczakiem. Formalnie pan Mejza nie jest członkiem PiS. Natomiast z zapłaconego mandatu robi się wielką burzę, a jak jest temat pedofilii w Kłodzku, wykorzystywania dzieci przez działaczy i ludzi Platformy Obywatelskiej, to jest hasło: tylko nie mów nikomu – dodał.
Mejza dostał kolejny mandat. Znów przekroczył prędkość
Według ustaleń RMF FM, Łukasz Mejza został zatrzymany przez drogówkę w okolicach Zielonej Góry. Polityk jechał drogą ekspresową z prędkością ponad 150 km/h, podczas gdy maksymalna prędkość na "ekspresówce" to 120 km/h.
Policjanci ukarali posła PiS mandatem w wysokości 800 zł. Mejza dostał także kolejne dziewięć punktów karnych. Parlamentarzysta przyjął mandat. "Poseł Mejza zrzekł się immunitetu za kilkanaście pirackich wybryków na drodze. Wciąż jednak siada za kółkiem i znów łamie przepisy. Gdy zakończą się procedury, polityk PiS straci uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Będzie musiał iść na kurs prawa jazdy i zdać egzamin" – wskazała rozgłośnia RMF FM.
