"Propaganda rosyjska". Były wiceszef MSZ krytykuje Tuska po głośnym wywiadzie
Premier Donald Tusk udzielił kilka dni temu wywiadu "Financial Times".
Szef polskiego rządu ocenił w rozmowie, że "największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy USA są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)".
Ostrzegł przy tym, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu Północnoatlantyckiego w perspektywie "raczej miesięcy niż lat".
Pałac Prezydencki chce wyjaśnień po głośnym wywiadzie Tuska
W poniedziałek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował, że ma wystąpić do koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka o przedstawienie "szerokiego raportu i podstaw twierdzeń" premiera Donalda Tuska z wywiadu dla "Financial Times". – Na tym etapie nie docierały do Pałacu Prezydenckiego żadne informacje, że Polsce w perspektywie miesięcy grozi wojna – dodał.
Tusk ma tajne informacje, których nie ma Nawrocki?
Paweł Jabłoński, poseł PiS, były wiceszef MSZ, pytany przez DoRzeczy.pl, czy jego zdaniem premier Donald Tusk ma jakieś tajne informacje, których – jak się okazało nie posiada – prezydent Karol Nawrocki, czy po prostu straszy, odpowiedział, że trudno powiedzieć.
– To, co Donald Tusk powiedział w tym wywiadzie, jest bardzo nieodpowiedzialne z kilku powodów – ocenił.
Wyjaśnił, że "jeżeli rzeczywiście jest takie zagrożenie, to państwo się powinno przygotowywać na to, jak to zagrożenie odeprzeć".
– Nie mówię o propagandowych zaklęciach, ale o realnych działaniach obronnych. Nie mieliśmy na przykład tajnego posiedzenia Sejmu w tej sprawie, a takie były w różnych innych mniej istotnych sprawach. Nie mieliśmy też spotkania w Kancelarii Premiera. Przypominam, że w 2022 roku przed agresją Rosji na Ukrainę, premier Mateusz Morawiecki zwołał takie spotkanie, także dla klubów opozycyjnych. Tak to powinno wyglądać – zauważył.
Jabłoński pyta: Czemu ma to służyć?
Były wiceszef MSZ ocenił, że "w tym przypadku Tusk wychodzi, opowiada w wywiadzie takie rzeczy i jednocześnie podważa wiarygodność sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi".
– Czemu to ma służyć? To granie na emocjach, na zasadzie, że jak ktoś nie lubi Trumpa, to będzie mówił coś na Trumpa. Ale tu nie chodzi o prezydenta USA, bo można lubić lub nie lubić Trumpa, można było lubić lub nie lubić Bidena. Chodzi o relacje polsko-amerykańskie – podkreślił.
Paweł Jabłoński zauważył, że "z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa – im więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym lepiej".
– Jeśli Tusk robi takie rzeczy, co jest dostrzegane w Stanach Zjednoczonych, że tego typu wypowiedź polskiego premiera się pojawia – krytyczna, zupełnie bezpodstawna wobec USA – to po prostu grozi osłabieniem relacji polsko-amerykańskich, czyli pogarsza polskie bezpieczeństwo – stwierdził.
Poseł PiS zapytał też w czym to jest interesie?
– Jest to w interesie tych państw, które chcą się Amerykanów z Europy pozbywać. Jest to w interesie Francji na przykład, która bardzo dąży do tego, żeby Amerykanów stąd w ogóle usunąć albo, żeby Francja miała większe wpływy. Ale jest to także w interesie Rosji. Rosja właśnie do tego dąży, żeby wywołać u obywateli państw NATO przekonanie, że Sojusz Północnoatlantycki nie istnieje – wyjaśnił.
Były wiceszef MSZ stwierdził, że "Tusk opowiadając takie rzeczy, mówi dokładnie to, co mówi Putin". – Putin mówi też, że "Stany Zjednoczone wam nie pomogą, Rosja, jeśli będzie chciała, to was pokona". To jest propaganda rosyjska i bardzo źle, że premier polskiego rządu mówi takie rzeczy – dodał.