"Brak profesjonalizmu i dyletanctwo". Cienkowska do dymisji po kontrowersyjnym pomyśle?
Konfederacja poinformowała w środę, że rozpoczyna zbiórkę podpisów pod wnioskiem o wotum nieufności wobec minister kultury i dziedzictwa narodowego Marty Cienkowskiej.
Cienkowska do dymisji?
Piotr Gliński, poseł PiS, były minister kultury i dziedzictwa narodowego, pytany przez DoRzeczy.pl o to, czy podpisze się pod wnioskiem o wotum nieufności wobec Marty Cienkowskiej, odpowiedział, że chyba tak.
– Chociaż to musi być nasza decyzja kolektywna, jako klubu – dodał.
Piotr Gliński przyznał, że PiS zastanawiał się nad wnioskiem o wotum nieufności wobec minister kultury i dziedzictwa narodowego nie od dzisiaj.
– Natomiast z uwagi na natłok wielu innych kandydatów, bo trzeba przyznać, że konkurencja w rządzie Tuska jest niebywała, wręcz się przebijają, żeby być "lepszym" w tej konkurencji, musieliśmy wnioski o wotum nieufności hierarchizować i wybierać – wyjaśnił.
Były minister kultury i dziedzictwa narodowego przyznał, że uważa od dawna, że "pani Marta Cienkowska to jedna z najmocniejszych kandydatur do »szacownego« grona członków gangu Olsena, troglodytów, nie wiem jak tych ludzi nazywać, bo to naprawdę jest przemieszanie kompletnego nie profesjonalizmu z uleganiem lobbystom”.
Burza po nowym pomyśle Cienkowskiej
We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Projekt został przygotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Projekt ustawy zakłada, że artysta z niewielkim dochodem otrzyma dopłaty do składek ZUS. Ponadto będzie mógł korzystać ze świadczeń chorobowych oraz urlopów macierzyńskich, a także z pomocy przy zmianie zawodu.
Piotr Gliński przyznał, że w kwestii tego projektu "wyraźnie widać z jednej strony – brak profesjonalizmu i dyletanctwo, a z drugiej strony – uleganie różnego typu lobby".
– To w działalności resortu jest widoczne od bardzo dawna – ocenił.
Były minister kultury i dziedzictwa narodowego podkreślił, że za jego czasów przygotowywał przez lata projekt ustawy, który adresowany był do tej części artystów, którzy faktycznie zarabiają poniżej minimalnej pensji.
– To nie są ludzie, którzy funkcjonują tak, jak celebryci, ale nawet nie zdecydowaliśmy się tego procedować, z tego powodu, że wiedzieliśmy, że opinia publiczna nie jest przekonana do wspierania pani Jandy czy innych celebrytów, którzy wygadywali to, co wygadywali i uczestniczyli w życiu publicznym w sposób szalenie nieodpowiedzialny, denerwując przeciętnego wyborcę – mówił.
Podkreślił, że "nasze rozwiązanie, które proponowaliśmy, było zupełnie inne – było i prostsze, i nie obciążające tak bardzo budżet państwa".
– W projekcie pani Cienkowskiej mówimy o co najmniej 380 mln zł rocznie z budżetu państwa. U nas to było obliczone – mniej więcej – w skali 150 mln zł, czyli ponad dwa razy mniej. Dodatkowo byłem zwolennikiem i takie rozwiązanie proponowałem, żeby nie były to pieniądze z budżetu, tylko solidarnościowo z opłaty roprograficznej, która – prędzej czy później – pewnie by musiała być wprowadzona. Jednak, skoro to jest opłata, która jest na prawa autorskie, czyli dla artystów, którzy jednak coś zarabiają, bo otrzymują z praw autorskich apanaże, to niech się solidarnościowo dzielą z biednymi artystami. Uważaliśmy, że możemy pomóc biednym artystom, ale dzięki temu, że bogatsi artyści się podzielą swoimi wpływami i taki solidarnościowy mechanizm od początku był w naszym projekcie – wyjaśnił.
Zdaniem Piotra Glińskiego "obecny rząd zrobił to, co zrobił, czyli uległ kolejnemu lobby".
– Mało tego – nie zrobił tego tak, jak obiecywał i kłamał w „100 konkretach na pierwsze 100 dni rządu”. Nie zrobili tego w stu pierwszych dniach swoich rządów, mimo że mieli gotowe projekty. Robią to nagle teraz – na wybory – bo ustawa miałaby wejść w życie od połowy przyszłego roku, ponieważ celebryci to ich elektorat. Rząd dba więc o artystów, ale o inne grupy społeczne niekoniecznie – stwierdził polityk PiS.