Tylko 8,8 proc. lekarzy z Ukrainy zdaje test dopuszczający do pracy w Polsce

Dodano:
Lekarz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels / Karolina Grabowska
Coraz więcej lekarzy spoza Unii Europejskiej, głównie z Ukrainy i Białorusi, traci możliwość pracy w polskim systemie ochrony zdrowia.

Jak wynika z danych Naczelnej Izby Lekarskiej, do 11 czerwca okręgowe izby lekarskie wygasiły już 441 warunkowych praw wykonywania zawodu (PWZ).

Koniec uproszczonych procedur

Najwięcej decyzji o zakończeniu możliwości leczenia w Polsce zapadło we Wrocławiu. Dolnośląska Izba Lekarska wygasiła 129 PWZ. Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie 99, Warmińsko-Mazurska 52, a Wielkopolska 42.

To efekt wygasania uproszczonego systemu dopuszczania medyków spoza UE, uruchomionego w czasie pandemii COVID-19, a następnie rozszerzonego po wybuchu wojny na Ukrainie. Dzięki tej ścieżce lekarze mogli pracować bez nostryfikacji dyplomu, zdawania LEK czy pełnej procedury uznawania kwalifikacji. Według szacunków NIL prawo wykonywania zawodu może stracić jeszcze około 800 lekarzy.

Egzamin, którego większość nie zdaje

Problem pogłębiają wyniki Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (LEW), który jest dziś podstawową drogą do dalszej pracy w Polsce dla lekarzy z dyplomem spoza UE. Jak podała "Rzeczpospolita", powołując się na dane Centrum Egzaminów Medycznych, w tegorocznej wiosennej sesji do LEW przystąpiło 92 lekarzy z Białorusi, 89 lekarzy z Ukrainy oraz 28 Polaków z dyplomami spoza UE.

Jednocześnie egzamin zdało 28 Białorusinów (31,5 proc.), 12 Ukraińców (8,8 proc.) i 2 Polaków (7,1 proc.). „Rzeczpospolita” podaje, że od momentu uruchomienia LEW w 2021 roku obywatele Białorusi podchodzili do egzaminu 1925 razy. Zdało 280 osób, co daje 14,5 proc. skuteczności. W przypadku Ukraińców statystyki są jeszcze gorsze: 1928 podejść i tylko 165 zdanych egzaminów 8,5 proc.

– Wyniki egzaminów są co roku słabe i nic się w tej kwestii nie zmienia – mówi „Rzeczpospolitej” Damian Patecki, anestezjolog i koordynator działu kształcenia Centralnego Ośrodka Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej. Jak dodaje, polski model kształcenia lekarzy jest „pruski” – oparty na sztywnych procedurach, dokumentacji i formalnej ścieżce kompetencyjnej. – Ukraiński system szkolenia lekarzy jest bardziej postradziecki – mówi Patecki.

Język polski także jest barierą

Od 1 maja 2026 roku lekarze pracujący na warunkowym PWZ muszą potwierdzić znajomość języka polskiego na poziomie minimum B1. Bez tego tracą uprawnienia. Środowisko lekarskie uważa jednak, że sam poziom B1 jest niewystarczający i chce podniesienia wymogu do B2, a docelowo nawet C1. Według "DGP" część spraw związanych z barierą językową trafiła już do sądów i dotyczyła błędów diagnostycznych oraz problemów komunikacyjnych na oddziałach ratunkowych.

Ministerstwo Zdrowia próbowało ratować sytuację i chciało wydłużenia terminu na dostarczenie certyfikatu językowego do 1 maja 2027 roku. Przepisy przeszły przez Sejm i Senat, ale 11 czerwca zawetował je prezydent Karol Nawrocki. – Każdy Polak ma prawo oczekiwać, że będzie mógł skutecznie i bez przeszkód porozumieć się ze swoim lekarzem – argumentował.

Ministerstwo Zdrowia jeszcze przed wetem sugerowało samorządowi lekarskiemu, by wstrzymał decyzje, zakładając szybkie wejście nowych przepisów. To wywołało ostry konflikt z Naczelną Izbą Lekarską, która zarzuciła resortowi zachęcanie do nieprzestrzegania obowiązującego prawa.

Źródło: Rzeczpospolita / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...