PiS proponuje "rewolucję w podatkach". Wiemy, skąd weźmie na to pieniądze
W niedzielę w Kaliszu odbyła się konwencja Prawa i Sprawiedliwości, podczas której zaprezentowano trzy z 21 punktów programu, nazywając go "Planem Czarnka".
Jedną z propozycji kandydata PiS na premiera podniesienie drugiego progu podatkowego z poziomu 120 tys. do 180 tys. zł rocznie, zaś przy wspólnym rozliczeniu małżonków – żony i męża – od 360 tys. zł rocznie.
– To rozwiązanie weszłoby w życie z 1 stycznia 2028 roku – zadeklarował Przemysław Czarnek.
PiS chce podnieść drugi próg podatkowy. Skąd wziąć na to pieniądze?
Andrzej Kosztowniak, poseł PiS, były minister finansów, pytany przez DoRzeczy.pl o to, skąd wziąć pieniądze na podwyższenie drugiego progu podatkowego, ponieważ budżet państwa jest obecnie w opłakanej sytuacji, odpowiedział, że "na początku trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego budżet jest w opłakanej sytuacji".
– Polska gospodarka – wbrew pozorom – się dobrze rozwija, tylko istnieje pewna zależność. Pomimo to, że polska gospodarka dobrze się rozwija, to wtedy, kiedy rządzi Platforma Obywatelska, nie ma wpływów podatkowych. Każdy, kto jest rozsądny, powinien sobie zadać pytanie – mówił.
Poseł PiS wyjaśnił, że "jeżeli gospodarka się rozwija w całkiem dobrym tempie, bo jest ono jednym z wyższych w ogóle w Europie, a te wpływy są słabe, to trzeba doprowadzić do tego, co zrobiło Prawo i Sprawiedliwość, kiedy rządziliśmy przez osiem lat".
– Usprawniliśmy wpływy podatkowe. Z tych pieniędzy, bez wątpienia, damy radę podwyższyć drugi próg podatkowy – wyjaśnił.
Andrzej Kosztowniak zauważył, że "uszczelnimy system podatkowy, w którym wyciekają przede wszystkim duże pieniądze dużych korporacji światowych czy europejskich".
– Przełożymy je wprost do kieszeni ludzi. Te ponad 30 mld zł śmiało może tam trafić. W konsekwencji też trzeba mieć świadomość tego, że napędzą one polską gospodarkę, bo my pieniędzy nie będziemy dawać multimilionerom. Ludzie muszą też zrozumieć, że szczególnie ci, którzy są krytyczni do naszego planu na wybory, że już część Polaków zarabia takie pieniądze. Chcemy ich odciążyć, a oni zostawią je w polskiej gospodarce – poprzez przede wszystkim konsumpcję, która zresztą od wielu, wielu lat tworzy tak naprawdę siłę polskiego wzrostu gospodarczego – podkreślił.
Poseł PiS zwrócił uwagę na to, że "jak popatrzymy realnie na to, kto tworzy i w jaki sposób tworzy polski wzrost gospodarczy, to przede wszystkim robi to wewnętrzna konsumpcja".