"Zełenski nie dzwoni". Wyciekły szczegóły wizyty Budanowa w Warszawie
Szef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow przyjechał do Polski w reakcji na oburzenie władz w Warszawie wobec kolejnych przejawów gloryfikacji UPA. Budanow spotkał się z prezydentem i szefem MON, ale jak informuje Zbigniewa Parafianowicz w WP, podczas wizyty w Warszawie szef biura prezydenta Ukrainy rozmawiał też z Aleksandrem Kwaśniewskim.
"W trakcie rozmowy z Budanowem dwa tygodnie temu miał zaproponować reorganizację Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych 'Północ'. To patronami tej właśnie jednostki – na mocy decyzji Wołodymyra Zełenskiego – są 'bohaterowie UPA'. Według koncepcji Kwaśniewskiego można byłoby poszukać nowych, kompromisowych patronów bez konieczności cofania się przez ukraińskiego prezydenta. Żeby było to możliwe, Centrum mogłoby zyskać zupełnie nową strukturę i trafić pod skrzydła wywiadu wojskowego HUR, na którego czele stał do niedawna gen. Budanow lub Służby Bezpieczeństwa Ukrainy" – czytamy.
Kolejną propozycją na załagodzenie był pomysł powołania wspólnej, polsko-ukraińskiej deklaracji historycznej, która miałaby być wzorowana na tej przyjętej w czerwcu 2018 r. przez Mateusza Morawieckiego i Benjamina Netanjahu. "W planach była również rozmowa telefoniczna między Karolem Nawrockim i Wołodymyrem Zełenskim, inicjowana przez stronę ukraińską. Tu nie planowano poruszać tematu patronów jednostki. Polacy proponowali, aby Zełenski zgodził się w trakcie rozmowy na otwarcie 'znacznej liczby miejsc', w których polskie ekipy mogłyby rozpocząć ekshumacje ofiar ludobójstwa wołyńskiego. Z kolei w deklaracji historycznej miała pojawić się propozycja powołania wspólnej komisji polsko-ukraińskiej, która zajęłaby się rozwiązaniem problemu najbardziej bolesnych nazw po obydwu stronach. To nawiązanie do pomysłu, który rząd Donalda Tuska przedstawił Ukraińcom przy odmrażaniu ekshumacji w nieistniejącej już dziś miejscowości Puźniki, gdzie UPA dokonała mordów na Polakach w latach 40. Wówczas, aby ruszyć proces z miejsca, polskie ministerstwo kultury i pełnomocnik ds. relacji z Ukrainą Paweł Kowal zaproponowali, aby oddzielić kwestie ekshumacji i pochówków od kwestii upamiętnienia" – informuje Parafianowicz. Dziennikarz podaje, że dopiero po ekshumacjach i pochowaniu pomordowanych miały rozpocząć się dyskusje o tym, co znajdzie się na tablicach upamiętniających ludobójstwo.
Ukraińcy chcieli czasu, ale go nie wykorzystali
W trakcie rozmów w Warszawie gen. Kyryło Budanow miał apelować o czas na uregulowanie stosunków. Problem w tym, że strona polska wywiązała się ze swoich obietnic. Kapituła Orderu Orła Białego zaopiniowała wniosek o odebranie Zełenskiemu odznaczenia, jednak konkluzja nie została ogłoszona. "Prezydent Zełenski nie wszedł w dialog i do Nawrockiego nie zadzwonił. Po naszej stronie obniżyło to i tak niski poziom zaufania do ukraińskiej głowy państwa. Po wyjeździe Budanowa z Warszawy sprawy po stronie ukraińskiej stoją w miejscu" – czytamy.
We wtorek polska dyplomacja wysłała do Kijowa sygnał, że po polskiej stronie panuje konsternacja. Jeden z rozmówców WP przekonuje, że od początku "dialogu deeskalacyjnego" Polacy zakładali, że Budanow może grać na czas i blefować w kwestii kompromisu. – Ty kłamałeś, ja kłamałem. Wygrał lepszy – przekonuje źródło.