Kłótnia Trumpa z Meloni. Włoski minister uderza w prezydenta USA
Antonio Tajani, wicepremier i szef MSZ Włoch, który wcześniej odwołał swoją wizytę w USA po sporze Donalda Trumpa z Giorgią Meloni, w wywiadzie dla "Corriere della Sera" zapewnił, że Rzym nie chce eskalacji i zamierza chronić własne interesy.
Tajani odwołał wizytę w USA. Teraz udzielił wywiadu
– Jesteśmy w punkcie, w którym trzeba obniżyć ton i pracować. Polityki zagranicznej nie prowadzi się poprzez obelgi, ani (…) nieuzasadnione ataki, na które słusznie odpowiedzieliśmy – podkreślił.
Oświadczył przy tym, że "bycie lojalnym sojusznikiem USA", którym jest jego kraj, "nie oznacza rezygnacji z suwerenności". – Nie jesteśmy niczyimi poddanymi – stwierdził.
Antonio Tajani ocenił, że powstałe napięcia nie powinny powodować realnych strat w różnych sferach życia.
– Teraz trzeba uniknąć przełożenia się tego wszystkiego na szkody polityczne, gospodarcze i dyplomatyczne. Włochy i Europa potrzebują mocnych relacji z USA, tak samo jak Stany Zjednoczone potrzebują Europy i Włoch – dodał.
Szef MSZ Włoch ocenił, że ze strony USA pojawiają się oczekiwania o charakterze politycznym, m.in. żądania dotyczące większych wydatków na obronność oraz zwiększonego wsparcia na Bliskim Wschodzie. Dodał jednak, że decyzje włoskiego rządu nie będą podejmowane pod presją.
– Włochy podejmują decyzje na podstawie własnych interesów, swojej konstytucji i własnej pozycji międzynarodowej – mówił.
Awantura między Trumpem a Meloni
W ubiegłym tygodniu falę oburzenia we Włoszech wywołały słowa prezydenta USA z wywiadu dla włoskiej telewizji La7.
– Błagała mnie, żebym zrobił z nią zdjęcie, zrobiło mi się jej żal – powiedział Donald Trump o Giorgii Meloni.
Premier Włoch natychmiast zareagowała na słowa amerykańskiego przywódcy.
"Słowa Donalda Trumpa są całkowicie wymyślone. Jestem szczerze zaskoczona. Ja i Włochy o nic nie błagamy" – napisała.
W reakcji na słowa Donalda Trumpa, szef MSZ Włoch Antonio Tajani odwołał swoją wizytę w USA.
Prezydent USA znów skrytykował premier Włochy
W sobotę Donald Trump oświadczył w serwisie Truth Sosial, że "premier Włoch Giorgia Meloni wielokrotnie prosiła mnie o wspólne zdjęcie podczas szczytu G7 we Francji"
"Słabo radzi sobie we Włoszech, biorąc pod uwagę jej popularność, prawdopodobnie dlatego, że odmówiła Stanom Zjednoczonym, krajowi, który naprawdę kocha i chroni Włochy, gdy chodziło o uniemożliwienie Iranowi uzyskania lub opracowania broni jądrowej (ale NATO też tak robiło!)" – dodał.
Donald Trump stwierdził, że Giorgia Meloni "nie pozwoliła nam nawet korzystać z włoskich pasów startowych, co stanowiło ogromne utrudnienie logistyczne, pomimo faktu, że Stany Zjednoczone przeznaczają setki miliardów dolarów rocznie na ochronę Włoch i innych »tak zwanych« sojuszników NATO".
"Teraz, po tym, jak Stany Zjednoczone pokonały Iran militarnie, chce ponownie się zaprzyjaźnić, aby »zwiększyć swoje poparcie«. Nie, dziękuję!!!" – zakończył swój wpis.
Premier Włoch zareagowała również na wpis prezydenta USA. Giorgia Meloni zamieściła wpis na Instagramie.
"Moja odpowiedź na ostatni wpis Donalda Trumpa, który mnie dotyczy. Nie będę więcej wracać do tego tematu, ponieważ nadal wierzę w jedność zachodu i nie sądzę, by to było przedstawienie na miarę naszego działania" – napisała.
Na dołączonej do wpisu grafice czytamy: "Panie Prezydencie Trump, te ciągłe, nieuzasadnione ataki, są bezsensowne. Jeśli chodzi o moją popularność, to bycie pańskim przyjacielem z pewnością jej nie pomogło, ani też nie zależy ona od moich relacji z panem. Moja popularność zależy od mojej zdolności do obrony interesów narodowych Włoch i właśnie to zawsze robiłam".
Giorgia Meloni dodała, że "tak samo postąpiłam w sprawie amerykańskich baz wojskowych we Włoszech".
"Ich użytkowanie regulują umowy, których zawsze przestrzegaliśmy i których nie można naruszać, dopóki pełnię funkcję premiera, a Włochy pozostają suwerennym państwem" – napisała.
Premier Włoch oświadczyła, że "w każdym razie moja popularność nie jest pana sprawą". "Sugeruję, aby skupił się pan na swojej" – dodała.