Trzaskowski miał podpaść Tuskowi. "Wściekł się"
W piątek (3 lipca) Trzaskowski poinformował o przyjęciu rezygnacji dwóch swoich zastępców oraz zapowiedział zmiany w funkcjonowaniu miejskich spółek, deklarując m.in. odejście od obsadzania stanowisk przez działaczy partyjnych.
To pokłosie afery w Szpitalu Południowym, o której od wielu tygodni mówi cała Polska. Sprawa wywołała dyskusję wokół funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w całym kraju. Ma też swoje polityczne konsekwencje, bo pod znakiem zapytania stanęła przyszłość minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy i prezesa NFZ Filipa Nowaka.
Afera w Szpitalu Południowym. "Tusk wściekł się na Trzaskowskiego"
Według informacji "Super Expressu", premier Donald Tusk miał uznać, że sposób zarządzania kryzysem po ujawnieniu nieprawidłowości wokół Szpitala Południowego oraz decyzje personalne w warszawskim ratuszu negatywnie wpływają na notowania obozu władzy.
Gazeta twierdzi, że szef rządu oczekiwał od prezydenta stolicy szybszych i bardziej zdecydowanych decyzji. – Tusk wściekł się na Trzaskowskiego. Jego działania były spóźnione, a krytykowanie przez niego polityków za pracę w spółkach szkodzi rządowi – powiedział w rozmowie z "SE" ważny polityk KO.
Według niego, Tusk ma żal do Trzaskowskiego, że "krzyczy teraz o standardach, «wszyscy won ze spółek», a to uderza w całą koalicję i naszych ludzi, choć nie mają z aferą nic wspólnego".
Polityczne konsekwencje dla KO
Zdaniem dr. Sergiusza Trzeciaka, eksperta ds. marketingu politycznego, reakcja na aferę w Szpitalu Południowym rzeczywiście była spóźniona, a dymisje dwóch wiceprezydent stolicy – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry – zostały wymuszone przez opinię publiczną. – Przypomina to gaszenie pożaru benzyną – ocenił Trzeciak.
Jednocześnie stwierdził, że sprawa nie przełoży się na dramatyczny spadek poparcia dla Trzaskowskiego w Warszawie, natomiast będzie miała wpływ na spadek notowań KO w skali kraju.