Postępowanie zostało ogłoszone 17 października 2024 r., a termin składania ofert wyznaczono na siedem dni. "GW" zwraca uwagę, że warunki udziału mogły ograniczyć konkurencję. Jednym z wymogów było dysponowanie ekspertem z co najmniej 15-letnim doświadczeniem w Ministerstwie Zdrowia, NFZ lub podmiotach leczniczych.
Do udziału w postępowaniu miały zostać wcześniej zaproszone m.in. firmy KPMG i Deloitte. Ostatecznie ofertę złożył tylko jeden podmiot – Deloitte – który otrzymał kontrakt o wartości 725 tys. zł. Propozycje firm doradczych obejmowały również tzw. premię za sukces uzależnioną od uzyskania finansowania.
Przepłacony przetarg i tajny protokół
Wątpliwości budzi m.in. klasyfikacja zamówienia. Jak czytamy w artykule, usługę doradczą zakwalifikowano formalnie jako "dostawę", co mogło mieć wpływ na sposób prowadzenia procedury przetargowej. Czy chodziło o zmylenie potencjalnych oferentów? Szpital Południowy nie odpowiedział na to pytanie "Wyborczej".
Sprawę nagłośniła była pracownica placówki, która zawiadomiła radę nadzorczą i stołeczny ratusz o możliwym niegospodarnym wydatkowaniu środków publicznych. W następstwie zgłoszenia przeprowadzono kontrolę wewnętrzną. Protokół z kontroli został jednak w większości utajniony.
W odpowiedzi szpital argumentował, że ujawnienie dokumentów mogłoby naruszyć "istotne interesy" placówki. Z kolei prezydent miasta Rafał Trzaskowski w piśmie z października 2025 r. powołał się na tajemnicę przedsiębiorstwa.
Sygnalistka: Szpital Południowy zapłacił 20 razy więcej
– Nie mogłam pogodzić się z takim marnotrawstwem – powiedziała w rozmowie z gazetą sygnalistka ze Szpitala Południowego. Zwróciła uwagę, że placówka zapłaciła za sporządzenie wniosku ponad 20 razy więcej niż stawka rynkowa.
Ostatecznie szpital uzyskał dotację w wysokości 49 mln zł i wypłacił z tych pieniędzy 725 tys. zł wynagrodzenia dla Deloitte.
Czytaj też:
Afera w Szpitalu Południowym. Zgłaszają się lekarze, którzy chcą zeznawać
