"Pachniałoby seksizmem". Pełczyńska-Nałęcz wbija szpilę w koalicjantów
Portal tvn24.pl informował w czwartek o tym, że jeszcze w tym tygodniu Donald Tusk ma zaplanowane koalicyjne rozmowy z marszałkiem Sejmu, liderem Nowej Lewicy Włodzimierzem Czarzastym i wicepremierem, szefem MON, prezesem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
Spotkanie Tuska z liderami koalicji bez Pełczyńskiej-Nałęcz?
Nie ma jednak planów, by do rozmów dołączyły Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, przewodnicząca Polski 2050 oraz Paulina Hennig-Kloska z klubu parlamentarnego Centrum.
– Lista tematów jest długa. Każdy przyjdzie ze swoimi tematami, spraw do omówienia jest sporo. Nie ma jednego wiodącego tematu, każdy poruszy to, co dla niego ważne – powiedziały portalowi źródła.
Rozmówca z rządu pytany przez serwis o nieobecność Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Pauliny Hennig-Kloski, odpowiedział, że premier Donald Tusk "spotyka się w różnych formułach, jest w kontakcie z ministrami, więc tu nie ma żadnej sensacji".
Pełczyńska-Nałęcz: Pachniałoby takim seksizmem na pięć kilometrów
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, została zapytana w rozmowie z Wirtualną Polską o doniesienia dotyczące tego, że spotkanie liderów koalicji rządzącej miałoby się odbyć bez jej udziału.
– Gdyby coś takiego miało miejsce, to powiem szczerze panu redaktorowi to by było rozwalanie koalicji, a nie jej budowanie – powiedziała przewodnicząca Polski 2050.
Minister funduszy i polityki regionalnej podkreśliła, że nie zgadza się na zarządzanie przez wykluczanie, a forma takiego spotkania niosłaby niewłaściwy przekaz.
– Pachniałoby takim seksizmem na pięć kilometrów, że się spotyka trzech panów koalicjantów i wykluczają czwartą liderkę koalicji – powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Przewodnicząca Polski 2050 zaznaczyła jednak, że traktuje te doniesienia jako medialne plotki i nie zakłada, by premier Donald Tusk zrealizował taki scenariusz.