Tak zacząć reformę systemu zdrowia. Zajączkowska-Hernik: Absolutnie niezbędny krok

Dodano:
Europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik Źródło: PAP / Marcin Obara
Żeby bronić tego chorego systemu ochrony zdrowia, trzeba być albo jego beneficjentem, albo idiotą - pisze Ewa Zajączkowska-Hernik.

"Po gigantycznej aferze w warszawskim Szpitalu Południowym, nadzorowanym przez Trzaskowskiego, wychodzą kolejne patologie i dojenie systemu. W Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie znalazło się 17 lekarzy-milionerów – rekordzista dostał ponad 2,5 miliona. W Braniewie jeden z lekarzy-milionerów pracował oficjalnie 72 godziny na dobę – jednocześnie był na chirurgii i w karetce. Z Miejskiego Centrum Medycznego w Piasecznie radni z KO korzystali jak VIP-y – badania bez kolejki, recepty na SMS-y, wszystko na już" – wylicza polska eurodeputowana Konfederacji.

"Sama minister zdrowia przyznała właśnie, że wynagrodzenia pochłaniają... 81% budżetów szpitali! Przecież to jest jakieś szaleństwo. Jak taki system ma w ogóle działać?!" – pyta Zajączkowska-Hernik.

Zajączkowska-Hernik: Skończyć z monopolem NFZ. To pierwszy i absolutnie niezbędny krok

W dalszej części wpisu polityk podkreśla, że jest to jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ mamy w Polsce do czynienia z patologicznie skonstruowanym systemem tak zwanej «opieki zdrowotnej», z którego garściami czerpią wszyscy, tylko nie pacjenci. "Pieniądze są na giga wypłaty, wielkie kontrakty, ogromne marnotrawstwo i armię urzędników, tylko na pacjentów nie ma. Dosypywanie więcej kasy do tego dziurawego wiadra to droga donikąd i tylko więcej środków do rozkradania" – czytamy dalej.

"Nasza Konfederacja jest jedynym ugrupowaniem, które od początku postuluje reformę tego patologicznego systemu, skończenie z monopolem NFZ i wprowadzenie konkurujących ze sobą ubezpieczycieli zdrowotnych. To pierwszy, absolutnie niezbędny krok! W innym wypadku eldorado cwaniaków będzie trwać, a pacjenci będą w tym gnić" – podsumowuje Zajączkowska-Hernik.

Sprawa Szpitala Południowego przelała czarę goryczy

Wspomniana afera w Szpitalu Południowym w Warszawie wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że SOR-em kierował związany z Koalicją Obywatelską 28-letni lekarz milioner Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. Część zarobków pochodziła z dyżurów, których Kacprzyk faktycznie nie mógł wykonywać, ponieważ musiałby być w kilku miejscach jednocześnie.

Potem portal zero.pl ujawnił, że w placówce funkcjonował "salonik VIP" i specjalna ścieżka przyjęć dla polityków KO. Ponadto szef prosektorium Artur Habowski prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Sprawą szpitala Południowego zajmuje się obecnie prokuratura, CBA i NIK.

Według ustaleń portalu Zero.pl, prezydent Rafał Trzaskowski był w 2025 roku informowany o tym, co dzieje się w Szpitalu Południowym w Warszawie. Ordynator, który o tym informował, został dwa miesiące później zwolniony z pracy. Lekarze bezskutecznie próbowali też interweniować w sprawie Kacprzyka u dyrekcji szpitala.

Źródło: X / DoRzeczy.pl / Zero.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...