Koniec taniego tankowania. Diesel przekracza kolejną granicę
Na wzrost cen wpływa sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz zakończenie obowiązywania rządowego pakietu CPN.
Diesel zbliża się do 8 zł za litr
Na części stacji paliw ceny oleju napędowego przekraczają już 7,90 zł za litr. W Warszawie litr diesla kosztuje 7,93 zł. Wysokie ceny odnotowywane są również na Podkarpaciu i Pomorzu Zachodnim. Jak prognozuje Rafał Zywert, analityk biura maklerskiego Reflex, wzrost cen będzie kontynuowany. – Myślę, że w przyszłym tygodniu niestety na dobre diesel przekroczy poziom 8 zł za litr. Benzyna będzie kosztować w granicach 7,47–7,50 zł – powiedział.
Zakończył się pakiet CPN
1 lipca przestał obowiązywać rządowy pakiet CPN (Ceny Paliwa Niżej). Wraz z jego zakończeniem wygasła obniżona stawka VAT na niektóre paliwa oraz mechanizm maksymalnych cen na stacjach. W połowie czerwca zakończyło się również obowiązywanie przepisów o obniżonej akcyzie na paliwa. Premier Donald Tusk był pytany o możliwość przywrócenia programu osłonowego. – Myśmy z góry zapowiadali, że z oczywistych względów – to są bardzo duże pieniądze – będziemy w stanie dopłacać z budżetu państwa do ochrony cen paliw przez jakiś czas – powiedział.
Szef rządu dodał, że dalsze decyzje zależą m.in. od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. – Z budżetu państwa nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy. Także i tak długo wytrzymaliśmy, utrzymując najniższe ceny paliw w Europie, ale ta wytrzymałość budżetu też ma swoje granice – zaznaczył.
Politycy komentują podwyżki
Do rosnących cen paliw odniosła się kilka dni temu przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska. Zapytana o radę dla kierowców odpowiedziała: – Mogą skorzystać z transportu publicznego, jeżeli są w mieście. Dodała jednak, że mieszkańcy terenów wykluczonych komunikacyjnie znajdują się w trudniejszej sytuacji. – Jeśli są z miejscowości wykluczonych transportowo, to rzeczywiście jest to problem. Te ceny przekroczyły już 7 zł – powiedziała.
Żukowska przypomniała również, że utrzymywanie tarczy paliwowej wiązało się z kosztami dla budżetu państwa.
– Tarcza, która była wprowadzona kilka miesięcy temu, kosztowała 4 mld zł. Te pieniądze trzeba było skądś wziąć. I tych pieniędzy nie ma na coś innego – stwierdziła.