Rakieta nad Lubelszczyzną. Bosak wskazał "kilka istotnych rzeczy"
"Przekroczenie granicy i wybuch rakiety manewrującej na Lubelszczyźnie oraz nocne milczenie struktur państwa w tej sprawie pokazuje kilka istotnych rzeczy, z których musimy zdawać sobie sprawę" – zwrócił uwagę wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.
Jak wyliczał, system powiadamiania ludności nie działa prawidłowo; pomimo kolejnych kryzysów strategiczna i kryzysowa komunikacja rządu nie jest uporządkowana do dziś; system obrony powietrznej nie jest gotowy i nie jest w stanie zapobiegać wszystkim takim zdarzeniom.
Bosak zauważył, że polskie Siły Zbrojne są w stanie wykrywać nadlatujące obiekty i radiolokacja jest obecnie ich mocną stroną, natomiast gorzej wygląda reagowanie, obecnie realizowane głównie przy pomocy lotnictwa. "Tu są następujące problemy: czas konieczny na dotarcie samolotu do celu nim cel upadnie lub uderzy; obowiązek wizualnej identyfikacji i weryfikacji celu (wymóg prawny wynikający z ostrożności), także w nocy; ograniczona skuteczność rakiet w zakresie rażenia celu" – wskazał.
"Poza lotnictwem mamy zasoby klasycznej obrony powietrznej w Siłach Zbrojnych, czyli systemy lufowe i rakietowe, w tym nowoczesne systemy Wisła i Pilica wdrażane przez 3. Warszawską Brygadę Rakietową z Sochaczewa i będące w jej składzie Dywizjony Rakietowe Obrony Powietrznej rozmieszczone po kraju" – stwierdził poseł Konfederacji.
Rosyjska rakieta na polskim niebie
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych relacjonowało, że o godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16. O godz. 3:46 obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. W rejon skierowano śmigłowiec Mi-24. Załoga maszyny zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Lubelska Policja podała, że na polu pomiędzy Tarnawą-Kolonią a Tokarami, około 2 km od zabudowań, policjanci wykryci 10-metrowy krater oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu.
– Na razie wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznych Ch-101 – oświadczył premier Donald Tusk podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego w Lublinie. Tym samym potwierdził informacje przekazane przez ministra spraw zagranicznych Ukrainy.