• Autor:Grzegorz Grzymowicz

Mearsheimer: Nie wierzcie mainstreamowym mediom. Ukraina jest w katastrofalnej sytuacji

Dodano:
Amerykański ekspert ds. stosunków międzynarodowych profesor John Mearsheimer Źródło: YouTube / John Mearsheimer
Zdecydowanie zachęcam ludzi, aby nie wierzyli w to, co czytają w mainstreamowych mediach o tym, jak dobrze radzi sobie w wojnie Ukraina, a jak słabo Rosja – mówi prof. John Mearsheimer.

W opublikowanym w środę nagraniu na swoim kanale YouTube jeden z najbardziej cenionych na świecie badaczy stosunków międzynarodowych wyraził przekonanie, że wbrew temu, co prezentują odbiorcom zachodnie media głównego nurtu, Rosjanie nie przegrywają, a Ukraińcy nie wygrywają wojny. Jego zdaniem prawda jest taka, że Rosja nie jest w tak poważnych tarapatach, jak przedstawiają to media. Ukraina natomiast znajduje się niestety w alarmująco złej sytuacji i dramatycznie potrzebuje zakończenia tego konfliktu, tym bardziej że nie ma perspektywy polepszenia swojej pozycji, a najprawdopodobniej będzie się ona pogarszać.

Mearsheimer: Kampania propagandowa zachodnich mainstreamowych mediów

Mearsheimer – zapewne znany Czytelnikom, ale przypomnijmy – autor wybitnych dzieł z zakresu realizmu i umiarkowania w polityce zagranicznej, takich jak "Tragizm polityki mocarstw" czy "Wielkie złudzenie. Liberalne marzenia a rzeczywistość międzynarodowa", powiedział, że nie zgadza się z dominującymi w mediach narracjami o przebiegu wojny na Ukrainie. Przypomniał, że od dawna twierdzi, że Rosja zwycięży, ponieważ jest silniejsza od Ukrainy. – Uważam, że jeżeli uczciwie przyjrzymy się tej wojnie, to Rosjanie ją wygrywają, a Ukraińcy są w fatalnej kondycji. Nie sądzę, aby taki obraz wyłaniał się z mainstreamowych mediów i wypowiedzi zachodnich polityków, ale uważam, że oni się mylą. Uważam, że mamy do czynienia z kampanią propagandową – powiedział ekspert.

Mearsheimer przyjrzał się płaszczyznom militarnej i politycznej. Po pierwsze omówił, jak wygląda sytuacja na froncie wojny lądowej. Następnie przyjrzał się działaniom powietrznym obu walczących stron. Trzecia część dotyczyła obecnego zakresu wsparcia Zachodu dla Ukrainy. Kolejnym zagadnieniem była sprawa Ukrainy w aspekcie politycznym. W podsumowaniu wyraził ocenę, że z punktu widzenia strony ukraińskiej sytuacja będzie się tylko pogarszać, co wyraźnie wynika z różnicy potencjałów. Maksymalne, co jego zdaniem może Ukraina może osiągnąć to "zamrożenie status quo".

Przewaga liczebna Rosjan

Mearsheimer przypomniał, że w wojnie na wyczerpanie decydującym czynnikiem jest to, jaką liczbą ludzi i siłą uzbrojenia dysponują strony. Według szacunków obecnie Rosjanie mają nad Ukraińcami przewagę demograficzną wynoszącą cztery i pół, a nawet prawie pięć do jednego. Gigantyczna ilość ofiar osłabiła obie armie, ale ukraińską – bo mniej liczną – bardziej. Ponadto, wielu obywateli Ukrainy wyjechało na Zachód, a skrajne zmęczenie wojną powoduje ciągłe fale dezercji. Moskwa tymczasem ma olbrzymie możliwości mobilizacyjne. Kijów nie jest w stanie odpowiednio pokryć żołnierzami całej, rozległej linii frontu. Luki w pozycjach z wysoką skutecznością wypełnia dronami, co sprawia rosyjskim siłom lądowym poważne problemy. Mearsheimer jest zdania, że dzięki dronom Ukraina utrzymała się na froncie – a w wojnie bez dronów przegrałaby rok albo dwa lata temu – ale poleganie na nich może być wyłącznie rozwiązaniem tymczasowym.

Ekspert nie zgadza się też z głosami, że siły rosyjskie urządzają frontalne ataki, a rekrut przeżywa na wojnie średnio 20,30 godzin. Przekonuje, że jeśli uważnie przyjrzeć się działaniom na froncie, to widać, że Rosjanie starają się minimalizować liczbę ofiar. Najpierw eliminują pozycje ukraińskie silnym ostrzałem z bezpiecznego dystansu, a dopiero gdy uda się oczyścić w ten sposób pole, angażują w danym miejscu większą liczbę żołnierzy. To oraz twardy opór Ukraińców, przekłada się na bardzo wolne tempo zajmowania ukraińskich ziem w Donbasie, ale jest to działanie metodyczne. Mearsheimer przypomniał, że jeśli chodzi o formułowane w konfliktach zbrojnych oficjalne przekazy, obie walczące strony zawsze zawyżają straty przeciwnika, a zaniżają własne. – [...] Uwzględniając te wszystkie czynniki i patrząc na to, co dzieje się na linii frontu, nie mam wątpliwości, że na polu bitwy wygrywają Rosjanie – powiedział Amerykanin, zaznaczając, że bez wątpienia stronę ukraińską ratują drony. – Biorąc jednak pod uwagę przewagę liczebną i w sile ognia, Ukraińcy są skazani na porażkę na polu bitwy – dodał.

Arsenał rakietowy i wyniszczanie gospodarki

Mearsheimer zwrócił uwagę, że Ukraina ma potężne możliwości, jeśli chodzi o drony oraz bezzałogowce i w dużej mierze dorównuje w tym zakresie Federacji Rosyjskiej, jednak wskazał na olbrzymią różnicę w zasobach rakiet balistycznych i manewrujących. Do tego Rosjanie wykorzystują wyposażone w skrzydła i systemy sterowania bomby szybujące, które pozwalają jej lecieć w stronę celu po zrzuceniu z samolotu z dużej odległości. Ponadto Korea Północna dostarcza Moskwie duże ilości rakiet balistycznych krótkiego zasięgu. Coraz większe problemy sprawiają stronie ukraińskiej nowoczesne, precyzyjne drony typu Gierań z napędem odrzutowym. Naziemni operatorzy manewrują nimi z poziomu gruntu, co mocno utrudnia ich zestrzeliwanie.

Potencjał rakietowy Ukrainy jest znacznie skromniejszy, a dodatkowy kłopot sprawia zmiana rosyjskiej strategii w działaniach powietrznych. O ile wcześniej koncentrowała się ona przede wszystkim na zamęczaniu ludności cywilnej ostrzałami infrastruktury energetycznej, by ludność żądała od władz kapitulacji, o tyle teraz głównym celem jest już niszczenie gospodarki Ukrainy, w tym odcinania jej od dostępu do morza po to, by gospodarka nie mogła pracować na wojsko, a to z kolei przekładało się na sytuację na polu walki. Mearsheimer podkreślił też, że Rosjanie zaczęli na dużą skalę niszczyć sieć transportową Ukrainy, co z jednej strony ma osłabiać gospodarkę, a z drugiej utrudniać dostarczania materiałów dla armii na linię frontu.

Kampania powietrzna a cele Moskwy

Ukraina odpowiedziała nasileniem ataków dronowych na terytorium Rosji, o których dużo piszą media, i które niewątpliwie są dla rosyjskiego reżimu i społeczeństwa dotkliwe, jednak w jego opinii nie ma możliwości, żeby skłoniły Moskwę do ograniczenia celów wojny, o wycofaniu się nie wspominając. – Wprost przeciwnie. Zachęci to Rosjan do zajmowania terytoriów i zintensyfikowania własnej kampanii powietrznej przeciwko Ukrainie – powiedział Mearsheimer. – Ukraińcy nie mają zatem strategii prowadzącej do wygrania wojny w powietrzu. Kiedy czytacie newsy o tym, jak udany był kolejny atak dronów Ukrainy na Rosję, zrozumcie, że nie wpłynie to w żaden znaczący sposób na wynik tej wojny – dodał.

Amerykański wykładowca przypomniał, że siły naszych sąsiadów są też niesamowicie wymęczone z powodu utrzymującej się od początku agresji zdecydowanej przewagi Rosji w artylerii. Jednocześnie, o ile Ukraińcy dostają coraz mniej z Zachodu, w tym z USA, o tyle Rosja posiada potężną bazę przemysłową, która jest w stanie produkować ogromne ilości broni w skali miesiąca. – Szacuje się, że od początku wojny Rosjanie wystrzelili prawie 100 tysięcy bomb szybujących w stronę ukraińskich sił, a obecnie średnio zrzucają ich około 200 dziennie. Zatem analizując bilans siły ognia, trzeba wziąć pod uwagę zarówno artylerię, jak i rakiety oraz bomby szybujące – powiedział.

Słabnąca pomoc zewnętrzna

W dalszej części materiału Mearsheimer omówił sytuację polityczną wokół sprawy Ukrainy. Jak wiadomo, największym kłopotem z punktu widzenia prowadzenia wojny, jest daleko idące zmniejszenie zaangażowania Stanów Zjednoczonych w pomaganie Ukrainie po objęciu prezydentury przez Donalda Trumpa. Tu podkreślił, że Kijów desperacko potrzebuje amerykańskich rakiet Patriot do obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi i manewrującymi. Prezydent Wołodymyr Zełenski nieustannie zabiega o te rakiety w Waszyngtonie, jednak Amerykanie ich nie dostarczą, ponieważ sami mają zmagać się z deficytami w związku z atakiem na Iran. Mearsheimer przyznał, że nie należy spodziewać się szybkiej zmiany sytuacji. Przede wszystkim jednak biorąc pod uwagę sytuację na Bliskim Wschodzie i trwający amerykański zwrot ku Azji, jest niemal pewne, że USA nie zwiększą swojego zaangażowania we wspieranie Ukrainy.

Mearsheimer przypomniał, że Europa nie ma takich możliwości militarnych jak USA, a ponadto może dość do niekorzystnych z punktu widzenia kontynuowania wojny zmian rządów. Jak powiedział, Polska jasno dała do zrozumienia, że nie włączy się w walkę, a we Francji i Niemczech po następnych wyborach władzę może objąć przeciwna dalszemu podtrzymywaniu konfliktu prawica.

Zmęczenie wojną

Ekspert argumentował, że społeczeństwo ukraińskie jest bardzo zmęczone wojną i opowiada się za wynegocjowaniem pokoju. Jak powiedział, według sondaży jedynie co czwarty Ukrainiec chce kontynuowania wojny. Wspomniał również o sytuacji politycznej Wołodymyra Zełenskiego, który najprawdopodobniej nie ma szans na wygranie wyborów prezydenckich, gdy zostaną zorganizowane. W tym kontekście Amerykanin przywołał postaci Mychajło Fedorowa, Kyryło Budanowa i Walerija Załużnego. W jego opinii dymisje Fedorowa i Syrskiego świadczą o tym, że sytuacja wewnętrzna jest naprawdę zła.

Katastrofalna sytuacja Ukrainy

Na koniec amerykański politolog powiedział, jakie jest jego zdaniem najlepsze rozwiązanie dla Ukrainy. Otóż w tak zwanym "referendum" Rosja zaanektowała cztery obwody Ukrainy stanowiące lekko ponad 20 procent terytorium Ukrainy. W praktyce nie kontroluje tych obwodów w całości, lecz w około 80 procentach. Do tego dochodzi zajęty w 2014 roku Krym. Gdyby wojna zakończyła się dzisiaj, Ukraina straciłaby około 20 procent swojego terytorium. Praktycznie nie ma też szans na wejście do NATO. W wyniku rosyjskiej agresji Ukraina doznała ogromnych zniszczeń. Wedle szacunków na odbudowę potrzeba będzie 600 miliardów dolarów. Wojna w katastrofalny sposób pogłębiła i tak złą sytuację demograficzną tego kraju. Ogromna liczba zabitych i rannych. Państwo jest w dużej mierze dysfunkcyjne. – Prawdziwy problem polega jednak na tym, że ta wojna wcale się nie skończyła – mówi.

Mearsheimer wnioskuje więc, że Ukraina jest w katastrofalnym położeniu, które będzie się tylko pogarszać, więc Kijów powinien dążyć do zakończenia wojny.

Każdy, kto wierzy, że Ukraina może odzyskać utracone terytoria, że może prowadzić strategiczną kampanię bombardowań, która rzuci Rosjan na kolana i zmusi ich do negocjacji porozumienia korzystnego dla Ukrainy, które naprawi większość wyrządzonych szkód, żyje w świecie marzeń. To się po prostu nie wydarzy. Najlepsze, na co Ukraińcy mogą w tym momencie liczyć, to zamrożenie status quo – powiedział Mearsheimer.

– [...] Podsumowując, zdecydowanie zachęcam ludzi, aby nie wierzyli w to, co czytają w mainstreamowych mediach o tym, jak dobrze radzi sobie w wojnie Ukraina, a jak słabo Rosja – powiedział Mearsheimer.

Źródło: DoRzeczy.pl / John Mearsheimer, YouTube
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...