Ponadpartyjna zgoda ws. zakazu sprzedaży "małpek". "Najbardziej uzależniają"

Dodano:
Napoje alkoholowe w małych opakowaniach Źródło: PAP / Leszek Szymański
W Sejmie jest spore poparcie w zakresie całkowitego wyeliminowania z rynku małych opakowań wódki, czyli popularnych "małpek". Czy to oznacza, że już wkrótce znikną one z polskich ulic?

Po wprowadzeniu nocnej prohibicji na terenie całego kraju posłowie chcą wykonać kolejny ruch w swojej regulacyjnej krucjacie przeciwko alkoholowi. Tym razem mowa o całkowitym wyeliminowaniu małych opakowań wysokoprocentowych alkoholi, czyli tzw. "małpek".

Koncepcja pełnego wycofania z rynku tzw. małpek, oficjalnie pojawiła się podczas prac sejmowej Komisji Zdrowia nad zmianami w ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Co ciekawe, parlamentarzyści w tej sprawie byli dość zgodni.

Poseł PiS Patryk Wicher argumentował, że małe butle z alkoholem stanowią jeden z istotnych problemów związanych z alkoholizmem w Polsce. "Codziennie w kraju jest sprzedawane 3 mln «małpek». Chcemy złożyć poprawkę, która wyeliminuje z rynku w ogóle istnienie «małpek»" – mówił na komisji.

Dyskusja w Sejmie

Temat powrócił również podczas wczorajszego posiedzenia Sejmu, na którym odbyło się II czytanie nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Posłowie zwracali uwagę na potrzebę wyeliminowania małpek. – Najbardziej uzależniającym elementem są małpki. Codziennie kupowanych jest trzy miliony sztuk. Musimy je zlikwidować. Składamy tu poprawkę o wprowadzenie zakazu produkcji i sprzedaży małpek w Polsce – wskazywał Patryk Wicher z PiS.

Za zakazem "małpek" opowiedziała się także Marcelina Zawisza z Razem. – Druga rzecz, która jest kluczowa to rezygnacja z małpek. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, kiedy widzimy, ile tych małpek leży na ziemi. Z danych wynika, że małpki są zmorą społeczeństwa. Sprzedawcy mówią wprost, że rano ludzie ustawiają się, by kupić małpki. Musimy zrezygnować ze sprzedaży małpek – mówiła.

Poprawkę ws. zakazu sprzedaży "małpek" zapowiedział też Norbert Pietrykowski z klubu Centrum. – Ta ustawa uderza przede wszystkim w producentów niskoprocentowych alkoholi. To jest też branża i gospodarka. Jeśli chodzi o decyzję, to podejmiemy ją w głosowaniu, ale mamy poprawkę, której celem jest zakaz sprzedaży detalicznej alkoholu powyżej 18 proc. w opakowaniach nie przekraczających 300 mililitrów, czyli tzw. małpek – mówił.

Za zakazem optują także m.in. Jerzy Polaczek z PiS, Joanna Wicha z Lewicy oraz Marta Golbik z KO. Poseł KO Anna Sobolak mówiła natomiast o pracach nad rozwiązaniem ponadpartyjnym.

Chociaż politycy postulują wprowadzenie zakazu sprzedaży "małpek", to w sprawie nic się nie dzieje. Ministerstwo Zdrowia od wielu miesięcy zapowiadało projekt w tej sprawie, ale do dzisiaj go nie ma. W podobnym duchu wypowiadała się zresztą poseł Joanna Wicha z Lewicy, która deklarowała, że nowy projekt zawierający zapisy dot. małpek pojawi się "jak najszybciej". Tyle, że musiałby on przejść całą procedurę legislacyjną od początku. Warto dodać, że nad obecnymi zmianami w ustawie o wychowaniu w trzeźwości pracowano rok, a proces wciąż nie jest zakończony, więc tym bardziej szanse, że nowy projekt, którego jeszcze nie ma, miałby być przeprocedowany do końca kadencji wydają się zerowe. Zwłaszcza, że do tego należy jeszcze dodać notyfikację unijną.

Warto zauważyć, że poseł Wicha, wraz z poseł Tomczak otwarcie mówią o tym, że poprawka z "małpkami" może spowodować, że tej ustawy nie będzie w tej kadencji, a jednocześnie mówią, że zdążą uchwalić całkiem nowy projekt. Czy da się to pogodzić? Nie bardzo. Wydaje się więc, że to de facto próba utrącenia zakazu sprzedaży "małpek". Trudno nie odnieść także wrażenia, że obie posłanki kluczą w sprawie "małpek" i pomimo ogromnej zgodności wśród posłów, próbują rozmyć temat, obiecując nowy projekt w bliżej nieokreślonej przyszłości, co na pewno nie daje szans na wejście zakazu w życie.

Codziennie miliony małych butelek

Przypomnijmy, że osławione "małpki" to zwykle szklane butelki zawierające 100 lub 200 ml mocnego alkoholu. Nie jest tajemnicą, że ich popularność w Polsce od budzi kontrowersje od wielu lat. Polacy kupują dziennie od 1 do nawet 3 mln takich opakowań. Szczególnie niepokojąca jest sprzedaż w godzinach porannych — około 400 tys. "małpek" ma być kupowanych każdego dnia przed południem.

Zwolennicy zakazu podkreślają, że niewielki rozmiar buteleczek ułatwia szybkie i dyskretne spożywanie alkoholu. Kolejny kłopot stanowi zaśmiecanie nimi przestrzeni publicznej.

Zakaz "małpek" nie jest jedynym środkiem polityki państwa rozważanym przez rząd. Do wykazu prac legislacyjnych trafił projekt przewidujący czterokrotne podniesienie akcyzy na alkohol sprzedawany w małych butelkach. Tak daleko idąca regulacja miałaby ograniczyć atrakcyjność cenową takich produktów, ale nie doprowadziłoby do ich całkowitego zniknięcia ze sklepów.

Do systemu kaucyjnego?

Swoją propozycję ma również Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort pracuje nad zmianami w systemie kaucyjnym, które mogłyby objąć także puste butelki po "małpkach".

W tym kontekście podniesiono kwestię wyrzucania butli na ulicach i w przestrzeni publicznej. Część polityków uważa jednak, że akurat taki ruch przyniesie zamierzony rezultat.

Poseł KO Gabriela Lenartowicz przekonywała, że część osób kupujących "małpki" może nie chcieć oddawać butelek do butelkomatów ze względu na wstyd związany ze spożywaniem alkoholu. W jej ocenie państwo powinno po prostu zakaz sprzedaży alkoholu w tego typu opakowaniach.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...